213. Trójmiejskie opowieści i inne takie
Znowu mam zaległe zdjęcia, opowieści i relacje. Czas leci tak szybko, że nagle zrobił się lipiec, a ja jeszcze zdjęć z czerwca nie wstawiłam :) Poza tym, tyle się w tym czerwcu działo, że znów mam pełno fotek i ich segregacja oraz eliminacja zajęła mi naprawdę sporo czasu :) Teraz mam nadzieję na leniwe nicnierobienie, bo przynajmniej na razie wszystkie swoje wycieczki i ekscentryczne wojaże już odbyłam. Następna eskapada czeka mnie dopiero w październiku, więc są spore szanse, że do tego czasu posiedzę spokojnie na czterech literach w moim ukochanym domku :)
Starym zwyczajem zacznę od mojej aktualnej ogrodowej piękności... przed Państwem cudnie pomarańczowa trojeść bulwiasta. Jest prawdziwą ozdobą czerwcowej rabaty.
Zaraz po powrocie z Turcji, jak już chyba pisałam w poprzednim wpisie, zaczęłam się szykować do corocznego wyjazdu z moją najwspanialszą facebookową grupą ogrodową. Ale jeszcze zanim to nastąpiło, mieliśmy razem z mężem weekendowy wyjazd na ślub i wesele jego przyjaciela. Ale o tym nie będę tu pisać, ani żadnych zdjęć wstawiać... z wiadomych względów. Ponieważ wyprawa na tę uroczystość zakończyła się w niedzielę, a ja wyjazd z moją grupą miałam zaplanowany na czwartek, zostało mi niewiele czasu na jako takie, kolejne ogarnięcie ogrodu i spokojne spakowanie się i przyszykowanie do tego wyjazdu. Tym razem celem naszej wyprawy było Trójmiasto, a nocleg mieliśmy zaplanowany w Sopocie. Po raz kolejny przekonałam się, że te nasze coroczne spotkania są cudowne, jedyne i zupełnie wyjątkowe. Zawsze tęsknimy za sobą przez cały ten rok i nie możemy się doczekać tego naszego "zjazdu"... tym razem także było podobnie. I choć nasza grupa się rozrasta i z roku na rok tych osób jeździ coraz więcej, nie zmienia to faktu, że czujemy się w swoim towarzystwie doskonale i już zaplanowaliśmy wstępnie wyjazd na kolejny rok... ale na razie miejsce tej wyprawy pozostawię w słodkiej tajemnicy :)
Poza wieczornymi wspólnymi nasiadówkami, ploteczkami, śmiechem i dowcipami, oczywiście w czasie tych dni eksplorujemy pobliskie tereny, ile tylko mamy sił w nogach. Tym razem pogoda nam dopisała, a nawet w jeden dzień był taki upał, że zdecydowaliśmy się spędzić go na sopockiej plaży, łącznie z kąpielą w morzu. Miałam okazję porównać temperaturę tej "naszej" wody, z wodą turecką czy tunezyjską. Niestety, jak wiadomo, nasze morze, to istna lodówka, jeśli nie nawet zamrażarka :) Woda jest tak zimna, że kąpiel dla mnie nie była zbytnią przyjemnością. No ale zamoczyć się musiałam :)
Prawie cały jeden dzień spędziliśmy na zwiedzaniu Gdańska i muszę przyznać, że to miasto zrobiło na mnie niemałe wrażenie.
Choć korki są spore, jak wszędzie w większych aglomeracjach, to jednak starówka, a właściwie Długi Targ ze słynną Fontanną Neptuna, to miejsce, które obowiązkowo należy odwiedzić będąc w tym mieście.
Było też trochę pozowania w kwiatowych dekoracjach...
I obowiązkowo selfiaczek :)
Bazylika Mariacka z przepięknym, monumentalnym zegarem astronomicznym, to istne cudo architektury. Mamy to szczęście, że wśród naszych grupowiczek mamy kobietkę, która także oprowadza turystów i zawsze w czasie takich wycieczek opowiada nam mnóstwo ciekawych rzeczy o większości obiektów. Zobaczcie, jaka jestem malutka przy tym olbrzymim zegarze :)
I przecudowne organy...
Za to Bazylika św. Brygidy, tzw. kościół Solidarności, to kolejne miejsce obowiązkowego zwiedzania w czasie pobytu w Trójmieście. Nie sposób, pisząc o nim, nie wspomnieć o jej cudownym sklepieniu i wyjątkowych organach, a także o Bursztynowym Ołtarzu, największym takim na świecie!
Może na krótką chwilę przerwę tę trójmiejską opowieść i pokażę kilka czerwcowych, ogrodowych kwitnień, żeby nie wyszło na to, że kolejne, lipcowe piękno moich roślinek będę Wam pokazywać dopiero we wrześniu :)
Tak pięknie i jednocześnie patriotycznie kwitła moja krzewuszka w połączeniu z jaśminowcem :)
A tu drugi jaśminowiec, jeszcze malutki. Odmiana o pełnych kwiatach :)
Na biało kwitła także wiązówka...
Oraz pokazały się pierwsze kwiaty sorbarii.
Kwiatami w kolorze ecru obsypało się parzydło leśne.
Za to kolkwicja, jak co roku, pokryła się biało-różowym kwieciem.
Także moje najpiękniejsze orliki mnie nie zawiodły.
Oczywiście tak jak niezawodna szałwia muszkatołowa... Mogłabym patrzeć na te jej kolory niemal bezustannie :)
Wracając do mojej trójmiejskiej opowieści, chyba najbardziej podobał mi się spacer wzdłuż nabrzeża Motławy. Usytuowane po obu jej stronach przepiękne, gdańskie kamieniczki w połączeniu z zielonym nabrzeżem i płynącą wodą, tworzyły niezapomniany krajobraz. Byłam zachwycona tą częścią miasta i tymi widokami. I oczywiście zrobiłam mnóstwo zdjęć :)
"Wydarzenie odbędzie się na wrocławskiej Pergoli, która wraz z sąsiadującą Halą Stulecia tworzy unikalny kompleks wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. To przestrzeń, w której monumentalna architektura Maxa Berga i surowość betonu zderzają się z otwartym plenerem. Właśnie ten kontrast stworzy idealne tło dla organicznych, deep-house’owych tekstur, nadając imprezie unikalny, industrialno-plenerowy charakter".
Cóż mogę napisać?... Chyba tylko tyle, że bawiłam się doskonale, mimo prawie 40-stopniowego upału, który właśnie w tamten weekend przybrał swoją ekstremalną postać :)
Niewielką migawkę tej imprezy pokazuję na krótkim filmiku, który wstawiłam na swoim kanale YouTube. Tak naprawdę najlepsza zabawa zrobiła się późnym wieczorem, kiedy zaszło już słońce, zrobiło się trochę chłodniej, a dodatkowo efekty świetlne wrocławskiej fontanny multimedialnej potęgowały radość z odbioru tych wspaniałych rytmów. Zresztą zobaczcie i posłuchajcie sami :)
Na dziś to tyle, moi kochani obserwatorzy... wrócę tu niebawem z nowymi fotkami z mojego zielonego królestwa :) 🍀🌸
A teraz pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i życzę Wam wspaniałych lipcowych dni. Cieszmy się latem, tak szybko przemija i odchodzi 🌞😉








































.jpg)













Witaj Iwonko 🩷
OdpowiedzUsuńJak miło obejrzeć Twoją kolejną relację z wyjazdu i zdjęć z ogrodu. Z przyjemnością obejrzałam letni Sopot. Byliśmy w lutym i była zima na całego i skuty lodem Bałtyk. Gdańskiem też jestem zachwycona. To przepiękne miasto ma wiele do zaoferowania turystom.
Twoje rośliny jak zwykle imponujące! Szałwia muszkatołowa to mój faworyt,a właściwie faworytką! Jest naprawdę piękna!
Gorące uściski i dużo zdrowia i spokoju 😘
Bardzo Ci dziękuję, Monia. Cieszę się, że mój wpis Ci się podobał. Rzeczywiście, Sopot w lutym musi wyglądać całkiem inaczej, z pewnością nie ma tam tylu turystów :) Gdańsk jest piękny, to prawda. Z pewnością trzeba byłoby spędzić tam więcej dni, żeby wszystko spokojnie obejrzeć.
UsuńSzałwia muszkatołowa także zajmuje ważne miejsce w moim kwiatowym sercu :)
Mocno Cię przytulam i całuski przesyłam!
Gdańsk ma niesamowity klimat i też bardzo chętnie tam jeździmy, choć nie ukrywam że strasznie męczą mnie tłumy turystów. Ostatnio rozkochaliśmy się w Gdynii. Plaże w tym mieście wydają mi się ładniejsze.
OdpowiedzUsuńTo prawda, w lecie tłumy są tam wszędzie, ale z tym się liczyłam... sezon w pełni :) Gdynia też jest interesująca, zwiedzałam ją kilka lat temu.
UsuńChodząc po najbardziej uczęszczanych traktach spotykasz tłumy ludzi, a wystarczy przejść na równolegle ulice i masz spokój i dobre miejsce na zachwyty. Trójmiasto kocham i nawet zimny Bałtyk uwielbiam, bo tego jodu ma pod dostatkiem.
OdpowiedzUsuńTwój ogród czaruje i zachwyca, ciekaw a jestem, ile lat ma trojeść bulwiasta, niesamowita roślina.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Masz rację, Celu. Jednak z wycieczkami, czyli z większą ilością osób z reguły jest tak, że chcą oglądać te główne trakty, stąd nasze odczucie tłumów. Łatwiej z pewnością wychodzi zwiedzanie w mniejszym gronie, co w naszej grupie jest mało możliwe :)
UsuńDziękuję za miłe słowa odnośnie ogrodu. Trojeść mam około 4, może 5 lat... z jednej małej sadzonki. Ona bardzo szybko się rozrosła i z roku na rok jest coraz piękniejsza :)
Również serdecznie Cię pozdrawiam!
Witaj Iwonko
OdpowiedzUsuńZabierasz mnie do kolejnego ciekawego miejsca. Byłam tam tak dawno, że ledwo tylko pamiętam. Chyba powinnam to zmienić, bo zachęciłaś mnie.
S ogród nieodmiennie zachwyca. Rozczuliła mnie malwa. Nie tak cx sto jest mi dane ja oglądać
Pozdrawiam jak zawsze serdecznie
Zdecydowanie powinnaś to zmienić, Ismeno... ja Gdańska wcześniej nie zwiedzałam i żałuję, bo to naprawdę ogromnie ciekawe miasto. Cieszę się, że Cię do tego zachęciłam.
UsuńMalwy rzeczywiście są pięknymi kwiatami, kojarzą się jeszcze z ogrodami naszych babć :)
I niestety coraz rzadziej występują aktualnie w ogrodach.
Pozdrawiam Cię także bardzo cieplutko!
Iwonko, niestety urlopu nie rozciągnę. Ale już niedługo...
UsuńPozdrawiam serdecznie coraz krótszym dniem
Mam nadzieję, że najbliższe lata pozwolą Ci mieć więcej czasu na takie przyjemności. Tego Ci życzę z całego serca!
UsuńPozdrawiam Cię także!
Cudowne masz te roślinki, wszystkie co do jednej! Malwa skradła moje serce, mam do niej wielki sentyment ;)
OdpowiedzUsuńŚwietnie, że wszystkie wyjazdy się udały :)) Gdańsk rzeczywiście jest wspaniały, też nam się bardzo spodobał. W Sopocie i Gdyni jeszcze nie byliśmy, konieczne trzeba to nadrobić!
Serdecznie pozdrawiam ;))
Bardzo dziękuję, kochana. Tak, malwy są wyjątkowe i tak rzadko można je teraz spotkać w ogrodach.
UsuńGdańsk jest piękny, to prawda. Mało obejrzeliśmy przez ten krótki czas, ale na tych naszych spotkaniach zawsze tak jest, głównie zależy nam na tych spotkaniach i rozmowach... zwiedzanie to tak tylko przy okazji :)
Pozdrawiam Cię również bardzo serdecznie!
Kocham Gdańsk. Jestem tam prawie co roku i ciągle jest coś innego do zobaczenia. Do żadnego innego miasta nie wracam tak chętnie jak do Gdańska.
OdpowiedzUsuńTrojeść bulwiasta robi wrażenie nie tylko kolorem, ale mocą kwitnienia.
Piękne zdjęcia, z piękną modelką zamieścilaś.
Rozumiem Twoją miłość do tego miasta. Ja potrzebowałabym więcej czasu, żeby dokładnie zwiedzić to miasto, choć wystarczyło mi to co zobaczyłam, żeby stwierdzić, że panuje tam wyjątkowy klimat.
UsuńTrojeść też bardzo mi się podoba... co roku czekam na jej kwitnienie i ten spektakularny wygląd.
Dziękuję za pochwałę zdjęć i modelki :)... serdecznie Cię pozdrawiam!
Mój komentarz będzie od czapy:)),ale muszę:Jak można zasłaniać TAKIE oczy tak bardzo długą grzywką?!To się chyba nie godzi:))Ewa
OdpowiedzUsuńEwuniu, uśmiałam się z Twojego komentarza :) Powiem Ci, że nie jesteś pierwszą osobą, która zadaje mi takie pytanie. Zawsze miałam problem z tą grzywką, bo źle się czuję z taką, która nie zasłania mi brwi. Dlatego skracam ją sobie sama (zawsze tylko troszeczkę) i nie dam jej dotknąć żadnemu fryzjerowi, przynajmniej jeśli chodzi o skracanie :) Takie mam skrzywienie :)
UsuńPozdrawiam Cię!
Więc jest nas więcej!Postulujemy o przycięcie Ogrodowej Grzywki,niekoniecznie sekatorem;)))Ewa(posiadaczka nieładnych wyłupiastych oczu,ale grzywka- 3 cm)
UsuńEee tam... w te wyłupiaste oczy po prostu nie wierzę :) Ale 3 cm grzywki, to dla mnie długość nie do przeskoczenia, chyba poszłabym spać na tę parę tygodni, dopóki nie urosłaby jeszcze kolejne 3 :)
UsuńIwonko, piękna Ty i piękna relacja z Trójmiasta :-) W Gdańsku byłam w maju i widzę, że odwiedziłyśmy te same miejsca. Nawet "orzeźwiający napój" który piłaś na koniec Waszej czterodniowej wycieczki jest moim ulubionym przy letnich biesiadach ;-)
OdpowiedzUsuńCo się zaś tyczy kwietnych piękności, to uwielbiam spacery po Twoim zielonym królestwie. Masz u siebie tak wiele oryginalnych roślin, które kwitną wspaniale i stanowią niekwestionowaną ozdobę letniego ogrodu! Po wszystkich wojażach ciesz się nim w pełni i latem rzecz jasna - najcudowniejszą porą roku!
Przesyłam uściski i weekendowe pozdrowienia :-)
Anita
Bardzo dziękuję, Anitko! Ten napój jest również moim ulubionym :)
UsuńMiło mi, że lubisz kadry z mojego ogrodu. I tak uważam, że nie poświęcam mu tyle czasu, ile bym chciała. Na szczęście mój ogród jakoś sobie radzi, chyba mnie lubi :) Cieszę się nim teraz, przynajmniej dopóki jestem w domu i dopóki trwa ta piękna pora roku.
Również gorąco Cię pozdrawiam i mocne przytulasy przesyłam!
Najpiękniejsze według mnie są te pomarańczowe kwiaty z pierwszych zdjęć oraz malwy. Natomiast co do napojów orzeźwiających, bardzo lubię aperol.
OdpowiedzUsuńTo prawda, trojeść bulwiasta jest przepiękna i teraz, kiedy kwitnie, prawdziwie zdobi ogród.
UsuńA aperol też lubię... doskonale orzeźwia! :)
Intensywny czas :) Jak zwykle nie mogę się napatrzeć jak piękny jest u Ciebie ogród. Bardzo ładny też komplecik bluzeczka z białym wykończeniem i spódnica.
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję, to bardzo miłe słowa. Cieszę się, że mój ogród Ci się podoba. Dziękuję także za pochwałę mojego ubioru... lubię ten komplecik, w ogóle lubię czarny kolor :)
UsuńWitaj Iwonko! Dawno już u Ciebie nie gościłem, muszę wreszcie zakasać rękawy i ponadrabiać wszystkie zaległości! Nie dziwię się, że Gdańsk i całe Trójmiasto przypadło ci do gustu. Obok Krakowa i Wrocławia jest to moje ukochane miasto, i naprawdę często ubolewam nad odległością nas dzielącą. Wasze wyjazdy to naprawdę świetna inicjatywa, zwiedzanie zwiedzaniem, odkrywanie odkrywaniem, ale takie wieczorne schadzki, śmiechy, chichy i ploteczki zawsze zapadają w pamięci najdłużej. Sam bardzo lubię taki klimat, człowiek czuje się wtedy tak dobrze i przyjemnie...
OdpowiedzUsuńA ogród? Ja wiem, że wchodząc do Ciebie zawsze dostanę należytą porcję fotek cudownych roślin, których kolory powalają na kolana! Zachwycam się i zaraz po napisaniu komentarza wracam do powtórnego przeglądu :)
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Rozumiem, Maks, że nie dysponujesz wieloma wolnymi chwilami. W Twojej sytuacji to dla mnie zupełnie zrozumiałe, więc niczym się nie przejmuj. Ja jestem na emeryturze i teoretycznie powinnam mieć mnóstwo wolnego czasu, a też nie wiem, kiedy ten czas mija i dzień za dniem niepostrzeżenie się kończy. Dla mnie też oprócz mojego kochanego Wrocławia, no i Krakowa, Gdańska stał się teraz kolejnym ulubionym miastem... jest piękny!
UsuńI masz rację, nasze grupowe wyjazdy to coś zupełnie wyjątkowego, a wieczorne spotkania są zupełnie niepowtarzalne.
Dziękuję za pochwałę moich zielonych, ogrodowych dzieciaczków :) To dla mnie bardzo miłe :)
Również serdecznie Cię pozdrawiam!
Oj tak, czas nieubłaganie płynie i nie ogląda się na nikogo.
OdpowiedzUsuńDni niby nadal długie, ale jednak coraz krótsze. Systematycznie się skracają, delikatnie przypominając, że nic nie trwa wiecznie.
Zgadzam się – uważam, że świetna jest ta Wasza tradycja corocznych wyjazdów. W dzisiejszym świecie, jakże szybko pędzącym, rzadko zdarza się taka systematyczność. Ludzie często wykruszają się z błahych powodów, a Wasza grupa na przekór wszystkiemu rośnie w siłę :)
Faktycznie, wyglądasz koło tego zegara jak Calineczka :)
Uroczo się prezentowałyście na molo :)
Niestety, mijające lato nieuchronnie przypomina nam, że zaraz za nim stoi już w kolejce jesień, a coraz krótsze dni tylko tym myślom sprzyjają.
UsuńCo do tych naszych grupowych wyjazdów, to jest to jedna z najprzyjemniejszych chwil w ciągu całego roku. Było już tych wyjazdów kilka i już mam zaplanowany kolejny na następny rok :)
Dziękuję za miłe słowa i serdecznie Cię pozdrawiam!
Cudownie spędzony czas! Wiele tak bardzo różnych miejsc, wiele emocjonalnych spotkań, wiele wrażeń, fotek i teraz pięknych wspomnień:)
OdpowiedzUsuńTak powinno być, bo jak nie teraz, to kiedy. Trzeba zadbać o własny dobrostan i robić to wszystko, co sprawia przyjemność, dodaje energii i czyni nas szczęśliwymi:)
Z tego co czytam, tak właśnie dzieje się u Ciebie i to jest dobre podejście!
O ogrodzie boję się zaczynać pisać, bo popłynę w zachwytach:))
Roślinki przepiękniste!!!
Masz teraz czas żeby się pozachwycać ogrodem, a kolejny wyjazd coraz bliżej:))
Buziaki i uściski serdeczne przesyłam!!!
Tak, Maminku. Czerwiec był bardzo intensywny, jeśli chodzi o emocje i przeżycia... dawno nie miałam tak dynamicznego i aktywnego czasu. Ale na razie mam przerwę w tych ekscesach :) Przynajmniej do października :) Teraz siedzę sobie spokojnie, próbuję złapać domowe, wyciszające chwile i nacieszyć się ogrodem, ale pogoda nie bardzo mi na to pozwala, bo mam wrażenie, że jesień stoi już tuż za progiem, tak jest deszczowo i chłodno :( Nawet trawnika nie mam kiedy skosić...
UsuńDziękuję Ci, kochana, za wszystkie ogrodowe pochwały... doceniam je sobie szczególnie.
Mocno Cię przytulam i gorąco pozdrawiam!
Veo que lo has pasado genial, me alegra saber que has estado feliz. Tus flores como siempre son una belleza, me encanta verlas. Te dejo un abrazo fuerte.
OdpowiedzUsuńGracias, Teresa. Sí, lo pasé de maravilla :) Ahora estoy tranquilamente en casa esperando mi próximo viaje, que será en octubre.
UsuńGracias por el cumplido sobre las flores... Me alegra que te gusten.
¡Un cordial saludo!
Wow :o Nie znałam takiej rośliny jak trójeść bulwiasta. Piękna! Miłego dnia!
OdpowiedzUsuńAngelika
Ta trojeść nie jest często spotykana w ogrodach, ale rzeczywiście jest bardzo dekoracyjna.
UsuńRównież życzę Ci miłego dnia i serdecznie Cię pozdrawiam!
Piękna wycieczka, piękne kwiaty i piękne Twoje włosy Iwonko!
OdpowiedzUsuńTen czas naprawdę tak leci, że szok! Zaraz koniec lipca...
Najważniejsze, że lato upływa Ci w fantastycznym nastroju kochana😊
Ściskam!💖
Bardzo Ci dziękuję, Edytko... to bardzo miłe :)
UsuńNo niestety, czas szaleje, aż mnie to czasem przeraża.
Tyle czekałam na to lato, a tu już za niedługo jest sierpień, zaraz po nim wrzesień i... jesień :(
Masakra!
Dlatego cieszmy się chwilą obecną :)
Przytulasy mocne Ci przesyłam!