Za kilka dni kończy się sierpień, a ja wciąż jeszcze mam do opublikowania lipcowe, ogrodowe piękności. Nic na to nie poradzę, że moja miłość do robienia kwiatowych fotek nie idzie w parze z częstotliwością umieszczania postów na blogu. I żeby było jasne, wciąż trwam przy swoim postanowieniu oszczędzania oczu, zarówno przy pisaniu, jak i przy czytaniu. Mam na uwadze ważny fakt... gdyby mój wzrok pogorszył się jeszcze bardziej, w ogóle musiałabym zrezygnować z jakiegokolwiek publikowania, a tego chcę uniknąć. Dlatego ograniczam to do niezbędnego, moim zdaniem, minimum...
Ale do rzeczy, coś tu muszę wstawić na dobry początek... niech będzie to coś energetycznego :) A zaraz po tej dawce różowej energii wrzucam przepiękny, biały kwiat stokezji, na dodatek z malutkim lokatorem :)
Tak jak pisałam w poprzednich wpisach, aktualny czas jest dla mnie okresem czerpania radości z pobytu w domu i w ogrodzie lub jak to mówią "w domu i w zagrodzie" :)
Czas wycieczkowania i włóczenia się po świecie na razie minął, choć nie na długo :) Ale tymczasem siedzę sobie w domku i próbuję czerpać radość z tego, co widzę za oknem. A niestety, w ostatnich dniach widzę już tylko same coraz bardziej niepokojące dla mnie rzeczy, bo dzień jest już wyraźnie coraz krótszy, a wieczory zrobiły się nie tylko chłodne, ale - powiedzmy sobie szczerze - zimne :( Moje umiłowanie ciepła cierpi na tym okrutnie i jeśli mam być szczera, nie napawa mnie optymizmem.
W lipcu kwitło jeszcze sporo roślin. Mimo faktu, że sporą część czerwca wojażowałam i z pewnością mój ogród w tym czasie traktowany był trochę po macoszemu, jednak dał sobie radę całkiem nieźle. Tak naprawdę to chyba tylko mój trawnik tęsknił za mną najbardziej, bo niezbyt sobie poradził z tegorocznymi upałami i obecnie nie wygląda zbyt zachęcająco. No cóż, w przyszłym roku będę musiała bardziej o niego zadbać i postarać się o jakieś dodatkowe nawadnianie na czas moich kolejnych nieobecności.
Wciąż kwitły floksy i liliowce...
Pojawiły się pierwsze kwiaty moich ketmii syryjskich. Ta pokazana poniżej zawsze kwitnie najwcześniej.
Jedna z rabat pokryła się białymi kwiatami tojeści orszelinowej. Nie uważacie, że wyglądają trochę jak gęsie szyje? :)
Swoim lipcowym kwitnieniem szczycił się także akant, rdest pokrewny oraz wiesiołek.
Jak co roku, nie zawiódł mnie także słoneczniczek szorstki. Krokosmia również jest niezawodna, kwitnie bez względu na pogodę i panujące warunki :)
Hortensja Annabell w lipcu była w pełni rozkwitu. Jest niesamowicie dekoracyjna.
Również hortensje bukietowe zaczęły pokazywać swoje kwiatostany :)
W pełni rozkwitu była również tawuła japońska Shirobana. Ciekawie to wygląda, kiedy na jednym krzewie kwitną zarówno białe, jak i różowe kwiaty :)
Także ponownie zakwitła krzewuszka. To jest niesamowicie widowiskowe, kiedy wiosenne krzewy kwitną ponownie późnym latem :)
Z drugiej strony okazało się, że zjawiła mi się w ogrodzie jednocześnie wiosna i jesień :) Ponownie wiosennie pokazały się pąki magnolii i w tym samym czasie zaczęły się już jesiennie czerwienić listki trzmieliny oskrzydlonej. To trochę tak, jakby Matka Natura nie mogła się zdecydować, którą porę roku obecnie mamy :)
Kilka roślinkowych selfiaczków :)
I parę ogólnych, ogrodowych widoków...
A na koniec mała ciekawostka. Tradycją już się stało, że co roku o tej samej porze, fotografuję się z najwyższą juką w moim ogrodzie. Mam taką jedną, która zawsze w tym samym mniej więcej miejscu strzela z wysokością prawie do nieba :) W tym roku była trochę niższa, niż w poprzednich latach, ale mam nadzieję, że nadrobi to w kolejnych sezonach.
Gdyby ktoś nie wiedział, tak wygląda juka ogrodowa :)
A poniżej taka zbiorówka z kilku ostatnich lat z moją gigantyczną juką :)
Teraz jest czas, kiedy czuję się spełniona i szczęśliwa. Czerpię z życia wszystko to, co najlepsze i staram się żyć tak, jak lubię najbardziej. I choć fakt, że lato, które kocham najbardziej, kończy się już nieuchronnie i nie jest to powodem mojej radości, tłumaczę sobie, że przecież za niecały rok przyjdzie kolejne ciepełko. Tym bardziej, że jesienią czeka na mnie następny, słoneczny wyjazd. Ta myśl jest dla mnie niesamowicie budująca.
Dużo odpoczywam i staram się, żeby życie nie przeciekało mi między palcami. Nie wyszukuję sobie zajęć na siłę... robię to, na co w danej chwili mam ochotę. A jeśli mam ochotę na nierobienie niczego, to... nie robię nic :) Czasem wstaję rano i już wiem, że ten dzień spędzę na całkowitym relaksie i oddawaniu się takim czynnościom, które lubię najbardziej. Po prostu uważam, że teraz właśnie mam ten czas, kiedy niczego już nie muszę. No bo przecież kiedy, jak nie teraz??? :)
Bardzo ciekawie i inspirująco opisała tę kwestię na swoim blogu
Ismena. Polecam gorąco!
Do zobaczenia we wrześniu, a więc już niedługo :)
iękny, pełen lata wpis! 🌸💗 Aż szkoda, że sierpień już dobiega końca, bo patrząc na te wszystkie kwitnące cuda, można jeszcze długo cieszyć się latem. Ogród mimo Twoich czerwcowych wojaży poradził sobie znakomicie – widać, że ma się u Ciebie bardzo dobrze. 😊 Szczególnie zachwyciła mnie stokezja z maleńkim lokatorem, hortensje i oczywiście ta niesamowita juka! 🌿🌺
OdpowiedzUsuńA najbardziej podoba mi się Twoje podejście do życia – że można, a nawet trzeba, czasem po prostu nic nie robić i czerpać radość z tego, co tu i teraz. ❤️ Oby jak najwięcej takich spokojnych, szczęśliwych dni w domu i ogrodzie, dużo ciepła oraz pięknych chwil. I niech jesienny wyjazd przyniesie Ci kolejną porcję słońca i energii! ☀️ Pozdrawiam serdecznie i czekam na wrześniowe spotkanie na blogu! 🌷
Bardzo Ci dziękuję, to bardzo miłe co napisałaś.
UsuńTak, ogród poradził sobie beze mnie, choć słoneczna, a często nawet upalna pogoda nie sprzyjała niektórym roślinkom.
Co do mojego podejścia to życia, to fakt... tak właśnie to wygląda. Ale tak naprawdę mam to dopiero od czasu przejścia na emeryturę. Wcześniej też brałam udział w tym wyścigu szczurów, odpuściłam to później i czuję się z tym dobrze :)
Pozdrawiam Cię również!
Natura potrafi sobie poradzić 😉 Choć rzeczywiście, nieodpowiedniej pogodzie niektóre roślinki mogły mieć niełatwo.
UsuńNajważniejsze jednak, że Ty czujesz się dobrze ze swoim podejściem do życia. I chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi — żeby w pewnym momencie przestać się ścigać i po prostu cieszyć się tym, co mamy. 🌷
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci dużo takich spokojnych, dobrych dni! 😊
Powtarzam teraz często, że to jest właśnie mój czas. Właśnie teraz, kiedy nie muszę się już nigdzie spieszyć, mogę spać, do której chcę i w ogóle robić co chcę. Kocham ten swój emerytalny czas, może też dlatego, że nie mam jakichś kłopotów ze zdrowiem, więc jest mi łatwiej, niż niektórym schorowanym emerytom... Dziękuję Ci za życzenia i miłe słowa... serdecznie pozdrawiam!
UsuńAleż u Ciebie kolorowo! Zawsze zachwyca mnie bogactwo kwiatów w Twoim ogrodzie. Ja jednak jestem wielbicielką przede wszystkim białych kwiatów, dlatego najdłużej zatrzymałam się przy zdjęciach trojeści orszelinowej - w tym roku chcę ją u siebie posadzić. Dla kontrastu - zaciekawiła mnie też krokosmia, której tez nie mam u siebie. Miałam natomiast kiedyś magnolię odmiany nigra - to chyba ta sama, którą tutaj pokazałaś? - kwitła zawsze dwa razy w roku, taką podobno ma naturę :). Niestety musieliśmy ją usunąć, bo strasznie nam się zagęściło w tym miejscu i z czegoś trzeba było zrezygnować.
OdpowiedzUsuńKochana, rozumiem Twoją dbałość o zdrowie oczu, też miałam kiedyś ten problem, że musiałam zrezygnować z pewnych przyjemności, żeby oszczędzać wzrok. Na szczęście wszystko się dobrze potoczyło. Mam nadzieję, że u Ciebie to też przejściowy problem. Dużo zdrówka Ci życzę!
Rozumiem, kochana. Ja też lubię biel w ogrodzie, choć nie ukrywam, że wiele kolorów też się w nim znajduje :) Ale uważam, że biel wśród zieleni wygląda bardzo elegancko. Tojeść orszelinową polecam, z tym, że jest dosyć ekspansywna, więc trzeba pamiętać, żeby trzymać ją w ryzach.
UsuńCo do magnolii, to szczerze przyznam, że nie wiem jaką mam odmianę. Nie było przy niej etykiety, ale może być tak jak napisałaś.
Odnośnie moich oczu, to niestety nie jest przejściowy problem. Wynika to raczej z mojego wieku i "zużycia", dlatego to ich oszczędzanie jest dla mnie tak ważne... lepiej już nie będzie :(
Dziękuję za dobre słowo i serdecznie Cię pozdrawiam!
Przecudne rośliny! Gdybym tylko mogła wpakować je w doniczki i trzymać w domu to nawet bym się nie zastanawiała :D Cieszę się, że robisz też ujęcia makro, uwielbiam takie zdjęcia :))
OdpowiedzUsuńCo do tego, by nie robić nic na siłę, masz rację! Czasami coś jest naprawdę konieczne, wiadomo. Ale pewne rzeczy lepiej odpuścić i zadbać o siebie. Jak we wszystkim potrzebujemy umiaru :D
Serdecznie pozdrawiam! :)
Bardzo, bardzo Ci dziękuję. Cieszę się, że zdjęcia makro Ci się podobają, bo często mam obawy, że większość czytających woli ujęcia całego ogrodu. Uwielbiam robić fotki makro, dlatego Twoje słowa pochwały bardzo mnie cieszą.
UsuńI bardzo mądrze napisałaś, że we wszystkim potrzebujemy umiaru... to powinna być nasza dewiza życiowa :)
Również serdecznie Cię pozdrawiam!
Fantastyczne są te wszystkie kwitnące rośliny! Kształty i kolory działają tak bardzo pozytywnie i kojąco, a jeszcze jak się ma ten cały wielobarwny świat na wyciągnięcie ręki, to już pełnia szczęścia!
OdpowiedzUsuńŚwietne jest zestawienie fotek z juką. Jesteś przy nich taka mikrusia:)
U nas też juki nie były takie okazałe jak przed rokiem. Upały im nie sprzyjały. Hortensje też biedne, ale hibiskusy mają się dobrze i pokazują co potrafią:)
A teraz trochę o odpoczywaniu, bo sztuką jest umieć odpoczywać i nie każdy to potrafi. Nicnierobienie wcale nie jest nudne ani szkodliwe. Podobnie jak Ty, umiem korzystać z tego, że już nic nie muszę:)
Mam takie dni, że nawet gadać mi się nie chce, a do małomównych nie należę:)) Ponad wszystko cenię spokój i staram się, żeby było go jak najwięcej.
Iwonko korzystaj ze swojego raju i każdego pięknego dnia, a ja życzę samych dobroci i ściskam serdecznie! Buziaki gorące!!!
To prawda, Maminku... dlatego tak bardzo mi żal mijającego lata. Znowu za oknem nastanie szarość i burość, a jak dla mnie nawet padający w zimie śnieg nie będzie w stanie zaspokoić mojej potrzeby kolorów w ogrodzie, na które tak lubię teraz patrzeć przez tarasowe okno.
UsuńJuka w tym roku niespecjalnie się popisała, to fakt. I skoro piszesz, że u Was też nie były okazałe, to trochę się uspokoiłam, bo myślałam przez moment, że może miejsce jej przestało pasować... Ale widocznie ten rok nie był dla nich korzystny.
Cieszę się, że dla Ciebie odpoczywanie też nie jest niedostępną opcją. Niektórzy tak mają, że nie potrafią uwolnić się od życiowego wyścigu, a to przecież bardzo ważne, żeby umieć z tego korzystać.
Ja też cenię sobie spokój, a teraz na emeryturze szczególnie i świadomie korzystam z tego przywileju :)
Ja również, kochana, mocno Cię ściskam i życzę Ci wspaniałego i spokojnego tygodnia. Moc uścisków przesyłam!!!
❤️❤️❤️
Usuń❤️❤️❤️
Usuń🍀🍀🍀
Usuń🍀🍀🍀
Usuń🌻🌻🌻
Usuń🌻🌻🌻
Usuń🌺🌺🌺
Usuń🌺🌺🌺
Usuń😅😘❤️
Usuń😅😘❤️
UsuńHello, Pani, I missed you!
OdpowiedzUsuńYou are doing the right thing by taking care of your health; that should always be our priority in life.
You always showcase beautiful flowers on your blog!
Kisses!!!
Thank you so much, it's nice that somewhere deep down you're thinking about the Pani Ogrodowa :)
UsuńYou're right, health is the most important thing, that's why I try to take care of my eyes, because what would I do without them?
Warmest regards and I wish you a nice week.
Hi, Pani,
UsuńI hope your eyes are feeling better.
I have an open letter published on ®DOUG BLOG about the instability issues with Blogger, and I wanted to know your opinion.
Kisses!!!
Unfortunately, my eye problem is age-related, so I don't expect any significant improvement. That’s exactly why I try to go easy on them :)
UsuńI’m heading over to your place to read now :)
Witaj Iwonko. To prawda jesień już czai się za rogiem. Zimne poranki i wieczory, krótkie dni ... Liście z drzew lecą. Tam się przebarwiają a coś kwitnie co kwitło wiosną. Taka teraz przeplatanka lata i jesieni. Widowiskowo to wygląda i oby trwało jak najdłużej !!! Lokatorów masz fajnych ble. Hihi i te gęsie szyje robią wow. juka oczywiście również. Dbaj o oczy i do usłyszenia we wrześniu !!!
OdpowiedzUsuńNiestety, jesień czuć już w powietrzu. Bardzo nad tym ubolewam... lubię ciepłe poranki i wieczory, a te już się pewnie nie zdarzą :( Dzisiaj też już sprzątałam liście w ogrodzie, poza tym kwitną zimowity... masakra jakaś! A gęsie szyje fajne, prawda?
UsuńBuziaki dla Ciebie!
Mówisz Iwonko i zimnych wieczorach...dlatego te ogniska wieczorem , zarówno jesienią i zimą...ciemno, noc, iskrzy się , kiełbaski...najlepsze rozwiązanie ....można wtedy posiedzieć bez uczucia zimna. A gęsie szyje świetne. Jay mi się podoba. Pozdrawiam
UsuńTo prawda, ogniska zawsze są fajne, wieczorami szczególnie. A już kiełbaski prosto z ognia to raj dla podniebienia :) Pozdrawiam Cię również!
UsuńLindas flores. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńMuchas gracias.
UsuńAtentamente!
Gdy mam niedosyt kwitnących roślinek u siebie lecę do Iwonki:))) Cudowne kwiaty. Piękne, zdrowe rośliny. Podziwiam.
OdpowiedzUsuńIwonko, właśnie teraz będę się uczyć tego, że nic nie muszę tylko mogę. Jest mi niezwykle trudno. Nigdy nie potrafiłam wyzbyć się z głowy nadmiaru planów i wyrzutów sumienia, że czegoś nie udało mi się zrealizować. Właśnie teraz brzęczy mi ciągle - piszesz komentarz a fasolka sama się nie urwie, psiura trzeba wykapać, posadzić hibiskusa, bo stoi w donicy już kilka dni i w końcu umyć to okno dachowe... i wiele, wiele innych:DDD
To idę po tę fasolkę:)
Buziaki!
Jak miło miło, kochana, że lecisz do mnie nacieszyć oczy ogrodowymi kolorami. To dla mnie wielka satysfakcja. A co do Twojej nowej nauki nicnierobienia... wiem, wiem, nie jest to takie proste. Ale warto trenować tę umiejętność, to bardzo ważne dla naszego dobrego samopoczucia i dla organizmu. Może wprowadzaj to małymi kroczkami? Jednego dnia nie zrób jednej rzeczy, drugiego dwóch itd hahaha :)
UsuńNo tak, ta moja rada jest do d..., ale jednak próbuj, może coś tam uszczkniesz dla siebie samej,
Powodzenia, kochana. Fasolka urwana??? :)
Lipiec w Twoim ogrodzie był niesamowicie kolorowy, po prostu zachwycał bogactwem barw. Urzekła mnie Twoja filozofia życiowa- to, że dajesz sobie pełne prawo do relaksu i nicnierobienia. Ja takie podejście do życia wyssałam z mlekiem matki. Nic nie muszę. Chcę, mogę, ewentualnie powinnam. A ostatnio coraz bardziej szanuję swój czas i... oszczędzam oczy.
OdpowiedzUsuńOdpoczywaj na całego i do zobaczenia w październiku. Pozdrawiam ciepło.
Tak, lipiec był jeszcze pełen kolorów i kwitnień. Mimo tego, że w czerwcu w ogrodzie więcej mnie nie było, niż byłam, jakoś dał sobie radę :)
UsuńMiło mi przeczytać, że wyznajesz taką życiową dewizę i podejście do życia, aby dawać sobie przestrzeń na odpoczynek, nicnierobienie i oszczędzanie swojego osobistego dobrostanu. To bardzo ważne dla naszego zdrowia... i tego fizycznego, ale także psychicznego.
Pozdrawiam Cię również bardzo serdecznie!
Iwonko, na tym białym kwiatku jest trójka lokatorów, nie jeden! 🌼🌼🌼
OdpowiedzUsuńNo proszę...
UsuńNie kłamałam, że mam słaby wzrok :)
Iwonko, ja się najbardziej uśmiałam przy tej Twojej juce „prawie do nieba” 😂 To zestawienie zdjęć z kolejnych lat jest świetne! A ogród mimo Twoich wojaży naprawdę dał sobie radę – tyle kolorów, że aż trudno uwierzyć, że lato już powoli się kończy. 🌸🌿 I bardzo podoba mi się Twoje „nic już nie muszę” – umieć bez wyrzutów sumienia zrobić sobie dzień totalnego lenistwa to chyba naprawdę wielka sztuka. 😄 Korzystaj z tego swojego czasu ile się da, a oczy koniecznie oszczędzaj. ❤️
OdpowiedzUsuńJakoś tak zrobiłam to pierwsze zdjęcie z juką, bo urosła wielka. A potem co roku obserwowałam, że w tym miejscu ona zawsze wyrasta jakaś taka inna od pozostałych, wysoka "do nieba" :) I dlatego robiłam kolejne fotki :)
UsuńI właśnie tak, robię sobie takie dni lenistwa :) Teraz będzie ich więcej, bo jak przyjdzie jesień i zima, to i w ogrodzie będzie zdecydowanie mniej pracy :)
Przepiękne kwiaty, przepiękne kadry. Też mam ogród , ale póki co to niestety nie tak dużo kwiatów. Musze trochę popracować chyba na wiosnę w ogrodzie i posadzić więcej kwiatów. Zapraszam na mój blog też są kwiaty ogrodowe. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję. Kolorowy i obficie kwitnący ogród potrzebuje trochę czasu, niestety :)
UsuńJuż biegnę zobaczyć, co tam u Ciebie kwitnie :)
Pozdrawiam również.
Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Ja niestety nie mogę pochwalić się wieloma kwiatami, ale cóż jeszcze parę lat i będzie co pokazać. Pozdrawiam
UsuńOgród uczy cierpliwości. Niestety, ale na pewne ogrodowe widoki trzeba się nieraz sporo naczekać.
UsuńAle późniejsze efekty zdecydowanie wynagradzają ten czas oczekiwania :)
Pozdrawiam również!
I to zdjęcie z pszczółką. Piękny kadr ♥
OdpowiedzUsuńMoje umiłowanie do ciepła też cierpi :/ Poranki już są takie zimne... Chciałabym aby lato wróciło jeszcze chociaż na 2 tygodnie.
Pozdrawiam ciepło! Miłego tygodnia🌸
Angelika
Dziękuję za pochwałę zdjęcia, też mi się podoba :)
UsuńI ja także nie jestem zadowolona z faktu, że lato się kończy, to panujące już na zewnątrz zimno mnie deprymuje...
Pozdrawiam Cię również bardzo cieplutko!
W tym roku u mnie floksy zaszalaly i nie miały mączniaka.
OdpowiedzUsuńMnie bardzo cieszy widok różnych owadów na roślinach, o ile nie są to niszczycielskie stwory w postaci mszyc czy przędziorków. Już zaczynają się pojawiać pojedyncze kwiaty na astrach belgijskich i wtedy mam na nich motyle z całego powiatu.
Taką filozofię, że już nic nie muszę, co najwyżej mogę, wyznaję i ja . Cóż...a los czasami swoje robi.
Moje floksy w tym roku też dały czadu :)
UsuńNo i niestety, jesienne kwitnienia są już widoczne coraz bardziej. U mnie chryzantemy zimujące zaczynają już kwitnąć, a zimowity kwitną już od jakichś kilku dni... mam wrażenie, że bardzo szybko w tym roku :(
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Przepiękne kwiaty! No cóż nie ukrywam, ze zazdroszczę ogrodu.
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło, dziękuję pięknie :)
UsuńLubię takie ogrodowe wpisy, bo pokazują, że nawet kiedy lato powoli się kończy, w ogrodzie wcale nie robi się nudno. Szczególnie spodobało mi się to, że zwracasz uwagę na pojedyncze kwitnienia, a nie tylko na ogólny obraz ogrodu. Przy takich zdjęciach aż chce się dokładniej przyjrzeć roślinom, które na co dzień łatwo przeoczyć.
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło, że lubisz takie ogrodowe opowieści. Jesień w ogrodzie też potrafi być barwna, ale tych kolorów jest już zdecydowanie mniej, choć również cieszą oczy.
UsuńCo do pojedynczych kwitnień, to bardzo lubię robić kwiatom zdjęcia makro. Dopiero wtedy widać wiele szczegółów, na które normalnie nie zwraca się uwagi.
Pięknie, kolorowo, po prostu bajecznie. Zwłaszcza dla tych, którzy nie mają ogrodu. I podoba mi się Twoje podejście do życia. Po prostu carpe diem. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję, Karolinko.
UsuńA do życia właśnie tak staram się podchodzić, teraz jest ten mój czas na spokojne i wyważone życie :)
Również serdecznie Cię pozdrawiam!
Pierwsze zdjęcie faktycznie jest przepiękne, ale piąte! No zachwyciłam się - życie! Jest dosłownie uchwyceniem tego, co dzieje się w naszych ogrodach i na łąkach! 💚
OdpowiedzUsuńBlog, blogiem, ale realne życie jest ważniejsze. Nie ma co się łudzić, że o zdrowie trzeba dbać, zwłaszcza o oczy, więc myślę, że wszyscy tutaj wybaczą zaległości, a takie piękne widoki lipcowe, ucieszą oko w tę sobotnią, deszczowo - wrześniową pogodę. Przynajmniej tak jest u mnie.
Fakt poranki i wieczory coraz chłodniejsze, ale ja lubię takie łagodne przejście z sierpnia na wrzesień. Lepiej mi się funkcjonuje, gdy we wrześniu nie występują tropikalne noce, jak miało to miejsce w zeszłym roku, czy dwa lata temu.
Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrówka - zwłaszcza dla oczu. :)
Bardzo Ci dziękuję za tę pochwałę zdjęć, to dla mnie ogromnie miłe. Bardzo lubię robić takie zdjęcia makro... pokazują naszą Matkę Naturę w takich ujęciach, w jakich rzadko zwracamy na nie uwagę na co dzień.
UsuńCo do oczu, to już dawno wiem, że powinnam je oszczędzać, ale właśnie od jakiegoś czasu zdecydowałam się na podjęcie stosownych kroków i na konsekwencję w ograniczaniu Internetu, bo wiadomo, że to im nie pomaga, a tylko szkodzi.
Ja nie lubię nadchodzącej jesieni i powiem, że zawsze żal mi odchodzącego lata, które lubię najbardziej :) Mam świadomość, że należę do mniejszości, ale lubię tropiki, słońce i ciepełko :)
Dziękuję za pozdrowienia i życzenia zdrowia. Ja również serdecznie Cię pozdrawiam!
Iwonko odnoszę wrażenie że nie tylko Ty kochasz kwiaty ale i kwiaty kochają Ciebie. Tak pięknie Ci pozują do zdjęć...
OdpowiedzUsuńMam taką nadzieję, Stokrotko, że mnie kochają :)
UsuńPozują jak prawdziwe modelki...
Witaj Kochana Iwonko 🩷
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością obejrzałam kolejną porcję Twoich zdjęć! Uwielbiam podziwiać Twój ogród. Tak pięknie go skomponowałaś że nie jeden ogród botaniczny nie jest tak piękny i różnorodny jak Twój.
Cieszę się że nauczyłaś się żyć w zgodzie z sobą i swoimi potrzebami. Ja jeszcze tego się nie nauczyłam, pracy sama sobie dokładam a i chroniczny stres mnie nie opuszcza ostatnio..
Gorące uściski, dużo zdrowia i wszystkiemu dobrego we wrześniu 😘
Ogromnie mi miło, Monia, że lubisz do mnie zaglądać i że podobają Ci się moje wynurzenia :) A pochwały mojego ogrodu, to miód na moje serce. Powiem Ci, że to życie w zgodzie z sobą i swoimi potrzebami, to moje umiejętność dopiero na emeryturze. Wcześniej też bywało z tym różnie...
UsuńŻyczę Ci, kochana, żeby stres opuścił Cię ostatecznie, bo wiadomo, że to nie jest dobry towarzysz w naszym życiu. I także dużo zdrówka Ci życzę oraz moc uścisków przesyłam!
Maravillosas tus flores. En mí jardín van quedando pocas, este verano ha hecho demasiado calor y ahora lo sigue haciendo, hoy 37 grados, las plantas están sufriendo mucho y yo deseando que bajen las temperaturas.
OdpowiedzUsuńDeseo que disfrutes mucho antes de que llegue el frío. Abrazos.
Una temperatura de 37 grados Celsius es definitivamente demasiado alta para las flores. Espero, Teresa, que antes de que llegue el frío, tus flores aún tengan la oportunidad de florecer, al menos por un tiempo. Te deseo que refresque, a ti y a tus plantas también.
UsuńUwielbiam oglądać zdjęcia Twoich kolorowych cudowności <3
OdpowiedzUsuńDobre jest takie podejście "nic nie muszę". Nawet jak pojawiają się jakieś obowiązki to przecież mamy jakiś cel w ich wypełnianiu. Idziemy do pracy by mieć pieniądze, by za nie zrobić coś czego chcemy :). A jak nie ma obowiązków, to tym bardziej po co sobie dodawać. Dziś jeszcze upalne lato mimo września, więc korzystajmy ze słoneczka. Też nie cieszę się na jesień ale będę miała dużo pracy w domu więc to dobry czas by się za nią zabrać i czas do wiosny szybko zleci :).
Tak, z tym moim podejściem jest mi teraz łatwo i przyjemnie, ale nie zawsze tak było. Kiedy jeszcze pracowałam, też brałam udział w tym powszechnym wyścigu szczurów, niestety. Żeby być na powierzchni tak było trzeba, a stres towarzyszył mi bardzo często. Teraz wreszcie oddycham zwyczajną codziennością i cieszę się, że już nic nie muszę :)
UsuńCo do jesieni, to jakoś muszę przełknąć fakt jej nadejścia i też mam nadzieję, że czas do wiosny zleci szybciutko :)
Kochana Iwonko zawsze z zachwytem oglądam wszystkie zdjęcia. Grzech się nie zachwycać po prostu. Co jeden to piękniejszy. Juka naprawdę okazała, zasługuje na uwagę, zdecydowanie. Ja na razie staram się wyzdrowieć, a potem będę znów szaleć ze sprzątaniem powakacyjnym. Jeszcze się z całym praniem nie uporałam. Ściskam Cię mocno. Kwiaty są po prostu obłędne.
OdpowiedzUsuńDziękuję, Kasiu... bardzo mi miło. Ta moja juka to rzeczywiście jest dla mnie taka wielka zagadka i co roku wielka niespodzianka. Nigdy nie wiem, jaka wielka urośnie ;)
UsuńŻyczę Ci kochana dużo zdrówka i żebyś miała jak najmniej tego powakacyjnego sprzątania i żebyś się jak najszybciej uporała z domowymi obowiązkami, bo wiem, jak to potrafi człowieka deprymować.
Gorąco Cię pozdrawiam i buziaki przesyłam!
Iwonko masz ogrom tych kwiatów! Ależ bogactwo!
OdpowiedzUsuńA juka co roku może zaskoczyć. Fajnie wyczekiwać na moment jej wzrostu i zdjęcie.
Lubię takie pamiątki!
Cieszę się, że jesteś spełniona...
Życzę Ci wszystkiego dobrego!
Przytulam!
Trochę tych roślin u mnie kwitnie, Edytko, ale wiesz... mój ogród ma już tyle lat, że nie może być inaczej :) A juka zaskakuje mnie co roku, nigdy nie wiem jaka wielka wyrośnie w tym miejscu :)
UsuńMiłej reszty tygodnia, kochana i spokojnego weekendu.
I niech Ci zdrówko dopisuje.
Ściskam Cię mocno!
Bardzo Ci dziękuję Iwonko!😊
UsuńTen ogród jest jak zaczarowany, a juka taka Czarodziejka!😊
Buziaki!
Ściskam Cię mocno!!!
UsuńIwonko, Twój lipcowy ogród czarował różnorodnością! Tyle odmian kwiatów i cała gama barw to esencja lata, które tak kochamy! Nie widać, by ogród w jakikolwiek sposób ucierpiał na Twoich wojażach, a przecież tegoroczne fale upałów były wyzwaniem w naszej ogrodniczej pasji ;-)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że nastał w Twoim życiu spokój i dobry czas, niech trwa jak najdłużej, a Ty ciesz się nim, bo tak wiele jeszcze możesz, a już nic nie musisz :-)
Ściskam Cię mocno i pozdrawiam gorąco, choć już wrześniowo...
Anita
Bardzo Ci dziękuję, Anitko... to bardzo miłe słowa :)
UsuńTeż mi się wydaje, że ogród specjalnie nie ucierpiał w czasie mojej nieobecności, mimo niesprzyjającej aury. Jakoś dał sobie radę.
Teraz mam ten dobry czas w swoim życiu, cieszę się naprawdę każdym dniem. I chcę by ten stan trwał jak najdłużej :)
Ja również mocno Cię ściskam i serdeczności Ci przesyłam!
Witaj już wrześniowo Iwonko
OdpowiedzUsuńJak zawsze Twój ogród zachwyca. Ileż się tam kolorowego dzieje o każdej porze roku. Już czekam na jego późnoletnią odsłonę.
Dziękuję, że wspominasz o moich zielonych opowieściach
Pozdrawiam końcówką urlopu
Witaj, Ismeno.
UsuńDziękuję Ci bardzo. Wciąż są kolory w ogrodzie, więc kolejne barwne zdjęcia jeszcze będą :)
Pozdrawiam Cię również... z tego co pamiętam, końcówka urlopu nie jest zbyt przyjemna :)
O urlopie już prawie zapomniałam... Ale niedługo mój urlop już się rozciągnie i bedę miała mniej czasu:)))
UsuńPozdrawiam, Ismeno. Dużo wolnego czasu Ci życzę :)
UsuńDla mnie to jedne z najlepszych życzeń. Dziekuję
UsuńJa też tak uważam.
UsuńWolny czas na wagę złota :)
Iwonko, u Ciebie nawet lipiec we wrześniu wygląda pięknie! 😂🌸 Tyle kolorów, że aż trudno wybrać, na czym zatrzymać wzrok, ale ta Twoja juka „do nieba” zdecydowanie skradła show. 😍 I bardzo podoba mi się Twoje podejście – nic na siłę, bez wyrzutów sumienia, za to z czasem na ogród, odpoczynek i zwykłe przyjemności. ❤️ Oczy oszczędzaj koniecznie, a blog nie ucieknie – będziemy zaglądać nawet na spóźnione lipcowe kwitnienia. 😊
OdpowiedzUsuńDziękuję, Aniu :) Fakt, było wiele kolorów, mimo mojej sporej nieobecności w ogrodzie.
UsuńI juka zdecydowanie zrobiła show... postarała się. Może nie tak bardzo, jak w poprzednich latach, ale dała radę :)
Bardzo Ci dziękuję za Twoje miłe słowa i gorąco Cię pozdrawiam!
Nós também adoramos cultivar flores aqui em casa, especialmente girassóis.
OdpowiedzUsuńSaúde a você — Drª. Jéssica Mayra
Muito obrigada, os girassóis são flores lindas.
UsuńAtenciosamente e obrigada pelo seu comentário.
Jakie boskie kwiaty <3
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :)
UsuńJa nie wiem kiedy nastała ta jesień.
OdpowiedzUsuńPrzyszła zdecydowanie za szybko :(
Usuń