Polecane posty

217. Był sobie także wrzesień :)

Obiecałam, że zjawię się tu jeszcze przed moim wylotem, więc jestem :) Wciąż mam do nadrobienia wrześniowe zdjęcia z ogrodu, wrzucę także na koniec kilka aktualnych fotek z października, bo mam świadomość, że moja następna wizyta tutaj będzie dopiero w listopadzie i z pewnością będzie dotyczyła moich wrażeń z podróży. Dlatego myślę, że kolejne ogrodowe piękności nie pojawią się tak szybko... choć nie ukrywam, że byłabym bardzo mile zaskoczona, gdyby jeszcze listopad, a może nawet i grudzień, zaskoczył nas piękną jesienną pogodą :)

W sumie nie narzekam na październikową pogodę. Zgrzeszyłabym chyba bardzo, gdybym napisała, że ten miesiąc pogodowo mnie rozczarowuje. Słońce świeci u mnie prawie codziennie, deszcz jeśli już pada, to najczęściej w nocy i taka jesienna opcja bardzo mi się podoba :) Poza tym mój letni, zielony świat zabarwił się purpurą, rubinem i szkarłatem. A jeszcze jakby tego było mało, to gdzieś spomiędzy tych odcieni czerwonego, wyłaniają się niezmiennie trwające zielenie oraz słoneczne żółcie. 

We wrześniu tych kolorów w ogrodzie było jeszcze całkiem sporo. A jeśli jesteśmy już przy żółtym kolorze, to zatrzymajmy na chwilę oczy na tym słonecznym wiesiołku missouryjskim :)

Właściwie to zapomniałam już o wrześniu. Październik nadszedł tak szybko, że tym wrześniem nie zdążyłam się nacieszyć. A za kilka chwil mam już swój jesienny wylot. Tym razem, do spółki z moimi psiapsiółami, zdecydowałyśmy się na Egipt :)  Nie nastawiamy się na zwiedzanie. Nie nastawiamy się nawet na jakieś wielkie tuptanie po okolicy. W Egipcie byłam już onegdaj... wprawdzie było to ponad 17 lat temu, ale wtedy co miałam zobaczyć, to zobaczyłam. Teraz jedziemy jedynie po to, żeby wygrzać się przed zimą :)

A wracając do wrześniowego ogrodu, pokażę co tam jeszcze kwitło na rabatach.

Kosmosy, gazanie i pozłotka kalifornijska :)



Rozchodnik okazały, chryzantemy, jeżówki oraz żółty słoneczniczek szorstki.




Wciąż także kwitły bratki, ponownie zakwitła także trojeść bulwiasta.


Na kolor ognistej czerwieni zabarwiły się liście trzmieliny oskrzydlonej.


Także budleja wciąż jeszcze kwitła i ciągle odwiedzały ją motyle, jak widać na poniższych zdjęciach :)



Granatowymi i fioletowymi kulkami obsypał się winnik zmienny. Te jego kolorowe kuleczki wyglądają spektakularnie...


We wrześniu swoje kolorowe oblicze zaczęły pokazywać marcinki. To był dopiero ich początek!


A następne były hortensje... zaczęły się pięknie przebarwiać. Uwielbiam obserwować tę ich zmianę koloru idącą w stronę intensywnej czerwieni!



Tymczasem na tarasie, po długim namyśle, pięknym czerwonym kwiatem zakwitło epiphyllum :)


Tę fotkę zrobiłam w czasie wizyty u naszego przyjaciela. Nie mogłam się oprzeć tej pięknej dekoracji. Pelargonie, w wyjątkowej osłonce, grzeją w słońcu swoje płatki na zewnętrznym parapecie :)

A taki piękny zachód słońca zatrzymałam w kadrze... prosto z mojego podwórka :)


Lato zleciało mi niesamowicie szybko. Wydawałoby się, że dopiero co wróciłam z Turcji, a tu już szykuje mi się następny wyjazd. Wtedy kiedy myślałam o tej kolejnej podróży było to tak dalekie, że aż prawie niedoścignione. Październik był wtedy tak odległym miesiącem... trudno mi chwilami uwierzyć, że to już zleciało i za niedługą chwilę się zrealizuje :)

Na ten moment jestem jeszcze niegotowa, niespakowana i w ogóle nieprzygotowana. Ale z każdym wyjazdem te przygotowania idą mi coraz sprawniej i zajmują coraz mniej czasu... jednak trening czyni mistrza :) Szkoda tylko trochę, że znowu będę lecieć w nocy, zdecydowanie bardziej wolę dzienne loty, kiedy to można podziwiać widoki z samolotu. Ale ma to też swoją dobrą stronę, bo lecąc w nocy nic nie tracę z dni wyliczonych na wycieczkę. Rano, kiedy zaczyna się pierwszy dzień przyjemności, jestem już na miejscu. Czasem oczywiście trochę niewyspana, ale to jest naprawdę pikuś w porównaniu z przyjemnościami, które na mnie czekają :)

Pokażę teraz kilka październikowych fotek z ogrodu... aktualnych i jeszcze ciepłych jak bułeczki z piekarni :)

Zupełnie niespodziewanie i chyba tylko dzięki słonecznym promieniom, wciąż jeszcze kwitną moje krzewuszki :)





Marcinki teraz rozhulały się zdecydowanie :)


Wciąż jeszcze kwitną kosmosy i niektóre jeżówki :)


I oczywiście przepięknie wybarwiają się liście niektórych roślin. Wiele z nich płonie czerwienią, jak np. winobluszcz, kalina, czy trzmielina oskrzydlona...



Cudownie wyglądają też liście winorośli japońskiej. Jest na nich mnóstwo odcieni czerwieni, brązu, żółci i zieleni.

A w pustej doniczce z ziemią zasiał mi się sumak octowiec. Nie ma go u mnie w ogrodzie, ani nigdzie w moim sąsiedztwie, więc pewnie ptaszory przytargały jakieś nasionko albo przywiał je wiatr. Sumak też pięknie wybarwia swoje liście... to istne pomarańczowe płomienie :)

Ale i tak wszystkie wybarwienia są niczym w porównaniu z kolorem moich hortensji, które właśnie teraz nabrały soczystej czerwonej barwy :) Wyglądają spektakularnie...






Na zakończenie ogrodowych fotek, pokażę jeszcze kilka dodatkowych, aktualnych widoków mojego zielonego królestwa :) 




Dzisiaj było mało pisania, za to dużo zdjęć. Ale tak właściwie, to nie mam za bardzo o czym pisać, bo nic specjalnego się u mnie nie dzieje (to chyba dobrze), poza tym żyję już wyjazdem i tak naprawdę, to ten fakt w tej chwili zajmuje moje myśli. Ogród jest przygotowany do zimy, oprócz ścięcia hortensji, ale to już zrobię w listopadzie. Dlatego zostawiam go z pełnym spokojem i czystym sumieniem. Co miałam wsadzić, to wsadziłam... co miałam przesadzić, przesadziłam. Pograbiłam, zgarnęłam jesienne śmieci i ten rozdział uważam za zamknięty :)

Jak wyżej wspomniałam, niedługo, a właściwie to zaraz za chwilę, wylatuję :) Z tego powodu, tak jak poprzednio, z góry bardzo Was przepraszam, ale na Wasze ewentualne komentarze pod tym postem, nie zdążę już odpowiedzieć. Normalnie tego nie robię, ale niestety, nie dam rady. Toteż bardzo Was proszę o wyrozumiałość. Obiecuję natomiast, że wszystkie komentarze przeczytam z uśmiechem na twarzy :)

Na koniec jeszcze tylko wspomnę, że w miniony piątek byłam sobie na koncercie Marsha, który tworzy muzykę house (uwielbiam). Była to jakby kontynuacja koncertu WROCLOVE Deep House Festival, na którym byłam w czerwcu tego roku i o którym pisałam tutaj na końcu tego wpisu. Mogę tylko napisać, że było wspaniale i wybawiłam się setnie :) Dla miłośników tego rodzaju muzyki oraz dla tych, którzy jej nie znają, krótka migawka z koncertu na moim kanale YouTube :) Zapraszam!!! 

To tyle, kochani. Życzcie mi wypoczynku i wspaniałych przeżyć, bo słońca i ciepłej wody z pewnością mi nie zabraknie. Prognoza pogody w Egipcie na te dni pokazuje około 31 stopni w dzień i 21 w nocy, a temperatura wody w morzu 27 stopni, więc jak dla mnie to jest istny raj :) Mam nadzieję na wygrzanie swoich starych kości przed nadchodzącą zimą :)

A Wam wszystkim życzę spokoju, radosnych dni i wiele, wiele uśmiechu 😃 Do zobaczenia!



Komentarze

Napisz do mnie

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Copyright © Pani Ogrodowa