212. Turcja - jak dobrze, że są wspomnienia
Siedzę tu już chyba z pół godziny nad tą laptopową klawiaturą i myślę, co ja mam napisać? No bo co ja mam napisać, kiedy nie bardzo umiem ubrać w słowa to, co mi w duszy gra? Wciąż jestem pełna niesamowitych wrażeń i przepełniona radością oraz jakąś taką tęsknotą za tamtym czasem, za tamtymi widokami, klimatem, słońcem, ciepłym powietrzem i morską wodą :) Tym bardziej, że po moim powrocie tylko dwa dni były takie - nazwijmy to - zwyczajnie ciepłe, a już zaraz potem przyszło standardowe, statystyczne, polskie lato, czyli zimno, deszcz i bardzo chłodne wieczory. Z rozrzewnieniem wspominam tureckie schyłki dnia, kiedy to siedziałyśmy na zewnątrz często do północy w krótkim rękawie albo nawet bez... Napiszę krótko - było cuuuuudnie!!!
Od czego mam zacząć??? Może od tego pięknego, prawie pocztówkowego widoku, który pokazuje nazwę miasta, w którym byłam?
Już na wrocławskim lotnisku cieszył mi się pysior :)
Turcja przywitała nas słońcem oraz błękitnym niebem... I luksusowym hotelem :) Taki miałyśmy widok z hotelowego balkonu, można było nie schodzić na dół na wieczorne animacje, ale oczywiście i tak schodziłyśmy :)
Potem było już tylko lepiej :)
Wycieczka statkiem po turkusowych w kolorze wodach Zielonego Kanionu, to było coś :) Widoki niesamowite, a kolor wody tylko potęgował to uczucie wspaniałego krajobrazu... nie da się tego ani opowiedzieć, ani opisać.
Szczęśliwa Pani Ogrodowa płynie sobie po tureckich wodach :)
I na pamiątkę tej wspaniałej wyprawy na mojej ścianie w salonie wiszą już trzy zdjęcia zrobione przez organizatorów wycieczki :) Za każdym razem kiedy na nie spojrzę, znów będę się czuła, jakbym ponownie była na tych turkusowych wodach...
Ta wycieczka to było coś!!! Prosto z Zielonego Kanionu, po zjedzeniu obiadu, pojechałyśmy do miasta Manavgat. Najpierw było zwiedzanie miejscowego meczetu, potem wizyta na tureckim bazarze.
Meczet jest imponujący... jego wielkość, przepych i ogólny wystrój budzi wielki respekt i uznanie do tamtejszej architektury.
Oczywiście, aby wejść do meczetu należało zdjąć obuwie i zakryć ramiona oraz kolana, a także okryć głowę jakąś chustą. Stąd na poniższych zdjęciach zobaczycie babuleńkę Iwonkę :)
Natomiast bazar to nie jest miejsce dla mnie. Przytłoczyła mnie ilość ludzi, towarów, nawoływań i ogólnie rzecz biorąc, przytłaczającego hałasu. Moje introwertyczne usposobienie dostało solidnego kopa i uciekałam stamtąd przebodźcowana na maksa. Zdecydowanie bardziej odpowiadało mi robienie zakupów w stacjonarnych sklepikach przy głównej ulicy, przy której znajdował się nasz hotel. Zresztą było ich tam co niemiara i śmiałyśmy się, że trzeba byłoby przyjechać chyba na trzy miesiące, żeby chociaż zajrzeć do wszystkich i obejrzeć cały znajdujący się w nich asortyment. Side jest miasteczkiem bardzo rozciągniętym wzdłuż wybrzeża i uwierzcie mi, obie strony głównej ulicy usiane są sklepami na długości z pewnością kilku kilometrów. Nie ma możliwości zajrzeć do każdego... nawet w tak długim czasie, jaki my spędziłyśmy w tym mieście :)
Za to wybrałyśmy się na przejażdżkę tureckim dolmuszem do portu i do antycznej części Side. Piękne miejsce... czuć w nim było ducha baaaardzo odległych czasów.
I krótka relacja filmowa :)
Za to dwudniowa wycieczka do Kapadocji, to było niesamowite doświadczenie! Ta kraina rozrzuconych wszędzie skał o przeróżnych niezwykłych i niewiarygodnych kształtach, robi ogromne wrażenie. Ale zanim tam dotarłyśmy, w planie było zwiedzanie pozostałości podziemnego miasta w Saratli. Wrażenie jest niesamowite i trudno sobie wyobrazić, że kiedyś takie wykute w skałach miejsce służyło ludziom jako kryjówka przed najeźdźcami. Zresztą wszystko pozostało tam w bardzo dobrym stanie.
Zachowały się nawet drzwi, które wrogowi blokowały wejście do środka... to ten wielki kamienny okrąg.
I po wyjściu fotka na pamiątkę z tego miejsca :)
Jadąc autokarem do Kapadocji, przejeżdżałyśmy przez miasto Konya. Na skwerach pomiędzy kolejnymi skrzyżowaniami hasają sobie takie wspaniałe koniki... z daleka wygląda to, jakby żywe konie biegały sobie po trawie :)
Droga do Kapadocji biegnie przez pasmo gór Taurus. Z moich dotychczasowych zagranicznych wypraw, nabardziej zauroczyły mnie góry w Czarnogórze i w Albanii... czarne i majestatyczne oraz wyglądające bardzo groźnie. Ale góry Taurus także robią niesamowite wrażenie. Ich olbrzymie pasmo ciągnie się jak okiem sięgnąć i wyglądają wyjątkowo dostojnie i okazale.
Samą Kapadocję i wszystkie tereny, które oglądałyśmy w tej przepięknej krainie, naprawdę trudno jest opisać słowami... to po prostu trzeba zobaczyć. Aż dziw bierze, że Matka Natura potrafiła stworzyć takie cuda, trudno było oderwać wzrok od tych widoków i nie wiadomo było co jest piękniejsze, na co tylko patrzeć, a co fotografować i upamiętniać.
Jak już wyżej wspomniałam, wycieczka do Kapadocji była dwudniowa. Pierwszego dnia wieczorem zorganizowano nam wieczór turecki, z elementami tureckiej kultury i tureckich obrzędów. Cała impreza odbyła się w tureckiej restauracji wykutej w skale... no bo jakżeby inaczej, skoro jesteśmy w krainie skał? :)
Występy były przednie, a tureccy artyści wciągali również do zabawy nas, czyli turystów. Nagrałam nawet sporo takich śmiesznych fragmentów z udziałem wycieczkowiczów, ale z wiadomych względów nie będę ich publicznie pokazywać... te osoby mogłyby sobie nie życzyć "fruwać" po Internecie.
Więcej szczegółów można obejrzeć na poniższym filmiku...
W drodze powrotnej do hotelu w Side, odwiedziłyśmy jeszcze Dolinę Gołębi, a tam... takie kolorowe drzewa udekorowane zostały znakami Oka Proroka. Widok rzeczywiście niecodzienny :)
Ale gwoździem tego wyjazdu ewidentnie był parasailing. Mimo, że wahałam się dosyć długo i - nie ukrywam - trochę też się bałam, w końcu jednak się zdecydowałam. Stwierdziłam, że jeśli tego nie zrobię, to potem, po powrocie do domu, będę żałować, że się nie odważyłam. Raz kozie śmierć i... poszłam w tango :) Najpierw kilka zdjęć...
Jednak i tak wszystko najlepiej widać na filmiku. Tym bardziej, że film kręcono dronem, który krążył wokół nas jak wściekła osa :) Sam filmik jest krótki... za to przelot trwał około 10 minut i było to moje najbardziej ekscytujące przeżycie w ciągu ostatnich lat :) Wiem tylko, że jak już znalazłam się z powrotem na plaży, miałam ochotę powtórzyć to jeszcze raz :)
To naprawdę było wspaniałe, a moje obawy okazały się całkiem nieuzasadnione. Serio powtórzyłabym to znowu :)
Na koniec jeszcze kilka fotek, takich różnych... warto mieć jak najwięcej pamiątek z takiego wspaniałego wypoczynku.
To był cudowny wypoczynek... od początku do samego końca. Teraz czeka mnie kolejna wyprawa, wprawdzie zdecydowanie krótsza, ale równie miła. Jadę na coroczne spotkanie ze swoją facebookową grupą ogrodową. Tym razem będziemy zdobywać Trójmiasto :) Więc, jak sami widzicie, nie ustaję w dostarczaniu sobie kolejnych, ekscytujących przyjemności :)
Niestety, mój ogród po tak długiej mojej nieobecności zamienił się w dżunglę. I żeby jeszcze było śmieszniej, to niewiele w nim po przyjeździe zrobiłam. Najpierw przy próbie porządkowania rabatek jakoś tak źle kucnęłam czy źle ustawiłam nogę, że naciągnęłam sobie mięsień w łydce. Nie pytajcie nawet, jak bolało, bo bolało okrutnie. Tym sposobem miałam przymusowe dwa dni przerwy w pracach. A potem przez trzy dni bez przerwy lało... Teraz już się pakuję na kolejny wyjazd i myślami jestem już w pociągu, więc ogród musi zaczekać... mam nadzieję, że mi wybaczy to moje wakacyjne zaniedbanie.
Dziś już się z Wami żegnam i zajrzę tu po powrocie znad polskiego morza. Bardzo dziękuję za wszystkie Wasze komentarze pod moim poprzednim wpisem, daję słowo, że wszystkie przeczytałam i to z wielką przyjemnością.
Życzę Wam dużo słonka na te najbliższe dni i sobie także :) Bo trudno mi się przyzwyczaić do tej naszej jakże zmiennej pogody... już tęsknię za słonecznymi promieniami i żółtym, plażowym piaskiem. Wiem, że to w takich południowych klimatach powinnam była się urodzić... czuję się w nich jak ryba w wodzie :) 🐠🐟
Trzymajcie się kochani... tymczasem! 😚





























.jpg)






























Iwonko, ogromnie się cieszę, że tak wspaniale spędziłaś ten czas - z tej relacji widać, że było bardzo intensywnie i ekscytująco :). Tyle przeżyć, tyle widoków, tyle wspomnień - cudowne wakacje! Ogrodem się na razie nie przejmuj, był zawsze tak bardzo przez Ciebie wypielęgnowany i w doskonałej kondycji, że przez jakiś czas na pewno sobie jakoś poradzi, ogarniesz go po powrocie, a teraz ważniejszy jest Twój wypoczynek i dobra zabawa.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię serdecznie!
Tak, było wspaniale. Te wakacje były zupełnie wyjątkowe i tylko mi żal, że już się skończyły :) Ale pewnie jeszcze gdzieś się w tym roku wybiorę. Ogród teraz pomału ogarniam, ale zupełnie pomału, żeby nie przesadzić i znowu sobie nie zrobić krzywdy :)
UsuńPozdrawiam Cię również, kochana!
Cudowne zdjęcia! Cieszę się, że urlop był udany, wróciłaś wypoczęta i zadowolona :)) Widoki przepiękne :)
OdpowiedzUsuńPrzy ogrodzie popracujesz wtedy gdy będziesz mogła, nie wszystko się da przewidzieć. Napewno wszystko ogarniesz :))
Dziękuję bardzo. Tak, urlop był wyjątkowo udany, wciąż jeszcze żyję tymi cudownymi wspomnieniami. Pomału pracuję już w ogrodzie, ale teraz te ekstremalne upały znowu temu nie sprzyjają. No cóż, ogród musi zaczekać :)
UsuńNo i co ja mogę napisać po przeczytaniu relacji i obejrzeniu fotek z uroczych zakątków świata, gdzie natura stworzyła cuda, które wprawiają w zachwyt i niedowierzanie, że to możliwe!!!
OdpowiedzUsuńUfff ale zdanie, aż musiałam wziąć oddech:))
Napiszę tylko: fajnie było i szkoda, że to już wspomnienia, chociaż dobre wspomnienia mają super wartość!
Wyglądasz bardzo elegancko i widać, że to są Twoje klimaty:)
Udanego zwiedzania i podziwiania naszych nadmorskich perełek !
Buziaki gorące!!!
Witaj kochany Maminku! To prawda, natura zaszalała w Turcji wyjątkowo. Mają tam tyle pięknych miejsc... i Riwierę Turecką z pięknymi plażami oraz wspaniałymi miastami, i Turcję Egejską pełną zieleni oraz cudownych widoków, no i wreszcie tę Kapadocję, która jest iście bajkową krainą. I to fakt... szkoda, że to już wspomnienia, ale mam nadzieję, że to nie była moja ostatnia wizyta w tym pięknym kraju :)
UsuńDziękuję Ci bardzo za komplementy, ściskam Cię mocno!
Iwonko czytając ten wpis, miałam wrażenie, jakbym podróżowała razem z Tobą 😊 Widać, że to był wyjazd, który zostawił w sercu mnóstwo pięknych wspomnień. Kapadocja i Zielony Kanion wyglądają obłędnie, ale najbardziej urzekła mnie Twoja radość bijąca z każdego zdjęcia i opisu. No i szacunek za parasailing – ja też długo bym się zastanawiała! 😄 Życzę Ci, żeby energia i zachwyt z Turcji zostały z Tobą jak najdłużej, a ogród na pewno wybaczy takie wakacyjne szczęście 🌞🌴💙
OdpowiedzUsuńCieszę się ogromnie, Aniu, że mogłam zabrać Cię ze sobą w tę podróż :) To był rzeczywiście wspaniały wyjazd i tylko ogromnie żałuję, że czas zleciał tak szybko i że jest to już za mną... Te widoki i krajobrazy przerosły moje oczekiwania i naprawdę przynosił mi ogromną radość fakt, że mogę to oglądać na żywo. A parasailing to było coś zupełnie mega!!! I jestem szczęśliwa, że się na ten wyczyn zdecydowałam :)
UsuńDziękuję Ci, kochana, za te wszystkie życzenia i miłe słowa... całusy przesyłam!
Jeju, Iwonko, dziękuję za relację. Będę w Turcji we wrześniu! Cieszę się bardzo, ale takiego lotu to raczej sobie nie zafunduję:))) Aż słabo mi się robi na myśl, że urwałabym się z tej linki. Dobrze, że Wy - Trzy Odważne Kobiety - wylądowałyście cało i zdrowo!
OdpowiedzUsuńIwonko, udanego spotkania! Chyba szykuje się iście turecka pogoda nad naszym Bałtykiem.
Buziaki.
Zapomniałam dodać, że cudownie wyglądasz, a błękit morza padł do Twoich oczu😍😍😍
UsuńOjej!!! Będziesz w Turcji, cudownie! Z pewnością będziesz zachwycona tym krajem! Decyzję o niezafundowaniu sobie takiego lotu rozumiem, bo sama też miałam trochę stracha, ale nie bałam się urwania linki, tylko raczej swojej własnej reakcji na wysokość, bo zawsze mi się wydawało, że mam lęk wysokości, a chyba jednak nie mam :)
UsuńDziękuję za życzenia słonecznej aury... rzeczywiście trafiłyśmy na południowoeuropejską pogodę nad naszym zimnym Bałtykiem. Nawet porównałam temperaturę wody w morzu, niestety na niekorzyść naszego Bałtyku :) Dziękuję także za wszystkie komplementy, to bardzo miłe co napisałaś :)
Mocno Cię przytulam!!!
wspaniała wycieczka ;D
OdpowiedzUsuńTo prawda, tak było :)
UsuńTo jedno zdanie "to był najpiękniejszy wyjazd z wszystkich dotychczasowych" mówi wszystko, więc i bez całej reszty wpisu wiedziałabym, że miałaś wspaniały urlop w Turcji, ale mimo wszystko cieszę się, ze zdecydowałaś się przygotować obszerną fotorelację :) Woda w kanionie obłędna, a widoki z Kapadocji wprost nieziemskie. Nade wszystko cieszy mnie fakt, że zaszalałaś i zdecydowałaś się na parasailing, haha :) Masz rację, na pewno byś żałowała, gdybyś tego nie zrobiła!
OdpowiedzUsuńUdanego pobytu nad morzem – oby słoneczko Was rozpieszczało!
Tak, to zdanie oddaje moje odczucie w kwestii tego wyjazdu. I nie był to bezmyślny, czy nawet spontaniczny odruch... to zdecydowanie przemyślana kwestia :) Te widoki, krajobrazy, ogólnie panujący klimat, także ludzie... to wszystko zdecydowało o tej mojej opinii. Jednak parasailing to było to najbardziej niesamowite przeżycie i ogromnie się cieszę, że się jednak zdecydowałam. Byłoby tak, jak czułam, dziś pewnie żałowałabym, gdybym nie wybrała tej przyjemności dla siebie :)
UsuńA nad morzem było słoneczko, nawet w nadmiarze, tak że Twoje życzenie się spełniło :)
Buziaki!
Witaj Iwonko
OdpowiedzUsuńA jednak pięknie udało się Tobie ubrać całość w słowa i obrazu. Dobrze wiem, co gra Ci w duszy. Urlop miałaś naprawdę wspaniały. Dobrze jest tak naładować baterię słońcem , pięknymi widokami, atrakcjami... Widać, że dobrze się bawiłaś.
Pozdrawiam początkiem lata
Bardzo dziękuję, Ismeno. Oj, tak... urlop był wspaniały, idealny i bawiłam się doskonale. Czuję się energetycznie naładowana, zobaczymy na jak długo :)
UsuńRównież serdecznie Cię pozdrawiam!
Pogoda na pewno nie pomaga, aby baterie były nadal naładowane
UsuńPozdrawiam jednak oczekiwaniem na ochłodzenie
W ten ekstremalny upał siedzę raczej w domku, a mam klimę, więc jest ok.
UsuńJa tam akurat lubię ciepełko, więc niespecjalnie się męczę :)
Pozdrawiam Cię również!
Ja jestem wiosenno - jesienna
UsuńNo to ja letnia :)
UsuńCuanto me alegra saber que te lo pasaste tan bien, y que estuviste feliz. Me encantaron tus fotografías, se te ve muy guapa en ellas. Estoy deseando que nos cuentes sobre el viaje a la costa polaca. Abrazos.
OdpowiedzUsuńGracias, querida Teresa, por todos los halagos. Pronto publicaré un informe de mi viaje a Polonia. Y estas vacaciones en Turquía fueron maravillosas, ¡qué pena que se hayan acabado! :) ¡Mis mejores deseos!
UsuńJa w postach wakacyjnych opisuję zawsze swoje wspomnienia jak do pamiętnika ;) A później giga dawka zdjęć. Najlepsze rozwiązanie bo potrafię później wielokrotnie wracać do tych postów...
OdpowiedzUsuńPiękne wakacje ;) Nie powiem, zachęciłaś mnie do odwiedzenia Turcji. A zawsze jakoś ją odrzucałam. Pozdrawiam ciepło! Miłego czwartku🌸
Angelika
To prawda. To jest najlepsza forma pamiętnika. Nawet po wielu latach można wrócić do tych wspomnień i przeżywać wszystko jeszcze raz :)
UsuńMiło mi, że zachęciłam Cię do odwiedzenia Turcji... naprawdę warto polecieć do tego pięknego kraju.
Pozdrawiam Cię również bardzo gorąco!
I really missed reading your blog. I have been missing in action here. I don't know how I got to skip some posts. Your happiness really comes through in this post. It’s amazing how some trips stay with us long after we return home. Türkiye looks absolutely magical through your memories, from the views and food to the adventures and little moments. I love that you pushed past your fear and tried parasailing; those are the moments you never forget.
OdpowiedzUsuńThank you for all your kind words. It's so sweet that you missed reading my posts.
UsuńIt's true, the joy of my vacation is immeasurable and undeniable... I'm still deeply impressed by all my experiences, what I saw and experienced :) Turkey is a unique country, and I encourage everyone to visit it. And the parasailing flight was an experience I'll never forget!
Przepiękna wyprawa i przepiękna fotorelacja . Miałaś kolorowo i bajkowo. I to najważniejsze. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki za te pochwały! To fakt, było cudownie. Tylko szkoda, że już się skończyło :)
UsuńPozdrawiam Cię również!
Oj widać Iwonko po tych kadrach, że było cudnie! A nawet szałowo chwilami!!!
OdpowiedzUsuńUśmiech w tej pomarańczowej sukience mówi wszystko!
Będziesz miała co wspominać.
Kochana miłej dalszej części wakacji!!
Moc słońca!!!😊
Oj, tak! Było cudnie, szałowo i nawet ekstremalnie wspaniale :) Naprawdę nie przestawałam się uśmiechać, bo nie wiem czy było coś, do czego mogłabym się przyczepić. A zdjęcia i wspomnienia pozwolą mi nie zapomnieć o tej wspaniałej przygodzie przez długi czas.
UsuńBuziaki!!!
Iwonko, miło słyszeć, że urlop okazał się tak udany i przywiozłaś ze sobą cudowne wspomnienia. Twoja radość jest zaraźliwa i wraz z fotorelacją stanowi najlepszą rekomendację na ten wakacyjny kierunek, który można idealnie połączyć ze zwiedzaniem, bo przecież Turcja, oprócz wspaniałego wypoczynku, oferuje turystom swe bogate dziedzictwo kulturowe i piękno przyrody. Kapadocja to m.in. sceneria pełna skał i wyżłobionych przez wiatr dolin. Osobiście marzy mi się lot balonem nad tym rozsławionym regionem ;-)
OdpowiedzUsuńSuper, że zdecydowałaś się na parasailing! To niesamowite wrażenia, sama też nie odmówiłabym sobie takiej frajdy :-)
Teraz po powrocie do kraju mam nadzieję, że ciepło już Cię rozpieszcza, a zapowiadany weekendowy żar z nieba nawet mnie fankę upałów nieco przeraża, dlatego przygotowałam wentylator, lody, chłodzone napoje, basen w ogrodzie. Jakoś trzeba przetrwać upalne lato w mieście ;-)
W oczekiwaniu na wrażenia z Trójmiasta, pozdrawiam Cię najserdeczniej...
Anita
Tak, Anitko, już tęsknię za tym urlopem, a raczej za takim urlopem. Myślę, że wykorzystałam go na maksa i może stąd to moje nim zauroczenie. Potwierdzam Twoje słowa, że Turcja jest wyjątkowym krajem. Oferuje tyle przepięknych wrażeń, że nie sposób ich wszystkich wymienić, a co dopiero obejrzeć na żywo. W mojej wycieczce do Kapadocji była opcja lotu balonem, ale zrezygnowałyśmy. Trochę z uwagi na wysokie koszty, a trochę z uwagi na zmęczenie materiału, czyli naszych fizycznych możliwości. Nie będę ukrywać, że sama wycieczka była dosyć męcząca, jazda autobusem z Side trwała wiele godzin, potem wieczorem był ten turecki wieczór, z którego wróciłyśmy dosyć późno i bardzo zmęczone, a na lot balonem trzeba było wstać jakoś między 3 a 4 rano... nie dałybyśmy chyba rady. Może następnym razem, jeśli taki będzie :)
UsuńUpał jest teraz okrutny, to fakt... taka namiastka Afryki. Ale to lato, w zimie narzekaliśmy na zimno :)
Pozdrawiam Cię również cieplutko, relacja z Trójmiasta niebawem :)
Trochę zazdroszczę tego parasailingu — niby strach, a potem klasyczne „czemu ja się tyle zastanawiałam?!”. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz… czy Ty masz tak zawsze, że po powrocie z jednego wyjazdu już jesteś mentalnie spakowana na następny, czy to Turcja zrobiła aż taki „reset głowy”?. Bo to tempo podróżowania i przeżywania brzmi jak zupełnie inny poziom życia niż u większości ludzi.
OdpowiedzUsuńNo i jeszcze Kapadocja… serio, czy to w ogóle wygląda jak coś z tej planety, czy raczej człowiek stoi i nie wierzy, że to nie jest scenografia do filmu? Zgadzam się, że zdjęcia to jedno, ale takie miejsca chyba i tak „nie wchodzą” w aparat. A Twój opis bazaru — pełna identyfikacja nie każdy lubi ten chaos i prze bodźcowanie, więc dobrze, że były też spokojniejsze opcje.
Właśnie dlatego się zdecydowałam na ten parasailing. Najpierw dwa dni się zastanawiałam i rzeczywiście targały mną różne obawy, ale potem pomyślałam, że jednak będę żałować. I cieszę się, że zdecydowałam, bo to było niesamowite przeżycie :)
UsuńCo do Twojego pytania, to tak, masz rację. Wracam z jednego wyjazdu, a już mam zaplanowany następny. Powiem Ci więcej, już krystalizują się plany na następny rok... mam ich tyle, że obawiam się, iż nie starczy mi życia na zrealizowanie ich wszystkich. I to nie wina Turcji, po prostu znalazłam swoje spełnienie w tych podróżach. Kapadocja wygląda trochę jak księżycowy krajobraz. Oczywiście, że zdjęcia nie oddają w pełni jej uroku. Te formacje skalne są niesamowite i jak z innej bajki. Ma się wrażenie, jakbyś się znalazł na innej planecie :)
Dziękuję za Twój komentarz i serdecznie Cię pozdrawiam!
Your photos are beautiful and captivating. Thank you so much for sharing your journey. Warm greetings from Montreal, Canada ❤️ 😊 🇨🇦
OdpowiedzUsuńThank you so much for your kind words, and I'm so glad you liked my photos. Sending you warmest regards!
UsuńWitaj Iwonko! 🌼
OdpowiedzUsuńJak miło obejrzeć Twoją relację z wyjazdu do Turcji. Imponujące zdjęcia. Naprawdę pasjonująca podróż. Te wszystkie kolory i piękne stare zabytki. Ja z kolei chętnie zajrzałabym na taki bazar, ale potem musiałabym wracać osobnym samolotem bo na pewno te wszystkie przyprawy i inne frykasy by były moje 😉
Parasoling wygląda na dobrą zabawę, ale chyba ja bym nie dała radę się przełamać...
Cieszę się że jesteś tak zadowolony z pobytu. To aż przez monitor się czuje 😍
Teraz czekam na relacje z Trójmiasta. Uwielbiam ten kierunek.
Gorące uściski 😘
Dziękuję, Monia. Cieszę się, że Ci się podobało. To rzeczywiście była pasjonująca podróż, chętnie bym ją powtórzyła :) To fakt, że przeróżnych przypraw i tureckich frykasów było tam w bród, ale masz rację... ograniczała nas ilość, a raczej waga bagażu, więc wszystkiego nie dało się kupić :)
UsuńTrójmiasto już za mną, też było super, postaram się jakoś niedługo wrzucić relację z tego pobytu.
Mocno Cię przytulam!
Czytając ten post, przez chwilę poczułam się jakbym była w Turcji . Wycieczka statkiem musiała być niezwykła. A parasailing... Ja bym się nie odważyła. Podziwiam :) Myślę, że kwiatki Ci wybaczą.
OdpowiedzUsuńTo super, że dzięki mojej relacji mogłaś się poczuć, jakbyś tam była. Wszystkie wycieczki były wspaniałe, ale trzeba byłoby chyba pojechać tam przynajmniej na miesiąc, żeby zobaczyć jeszcze inne polecane miejsca i zabytki. Ogród już trochę ogarnęłam, ale na razie przerwa z uwagi na upały :)
UsuńPozdrawiam Cię!
Nie umiesz ubierać w słowa myśli? Nie wierzę. Czytam Twoją relację z pobytu w Turcji okraszoną pięknymi zdjęciami, czytam i bez problemu potrafię sobie to wszystko wyobrazić. Kobieto, przecież Ty masz dar przekazywania innym tego, co przeżyłaś. Nie wiem, czy dane mi będzie być w Turcji, bo jakoś mnie tam nie ciągnie, co nie oznacza, że nie przeczytałam wszystkiego z prawdziwą przyjemnością i zainteresowaniem. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję, Karolinko, za takie miłe słowa. Cieszę się, że z zainteresowaniem przeczytałaś mój wpis. To dla mnie bardzo miłe i motywujące.
UsuńRównież serdecznie Cię pozdrawiam!
Wow, super wycieczka! :) Moc wrażeń i wspomnień. Miłego. :)
OdpowiedzUsuńTo prawda, wycieczka była super!
UsuńDziękuję i pozdrawiam Cię również!
Bardzo się cieszę, że się świetnie bawiłaś. Mam nadzieję, że jednego dnia i mi uda się zobaczyć Turcję :)
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci tego z całego serca. I dziękuję za miłe słowa.
UsuńSpokojnie mogłabyś przewodniki turystyczne pisać. Sfotografowane i objaśnione byłyby idealnie.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten Wasz przelot nad wodą. Fantastyczne z Was kobiety.
Trzeba korzystać z życia póki można. A ogród? Może niech pożyje trochę bez "mamuśki".
Oooo, bardzo dziękuję za takie miłe słowa :)
UsuńChyba nie czułabym się na siłach pisać przewodniki turystyczne, ale takie luźne bajdurzenie o swoich podróżach nie sprawia mi raczej wiele trudności :)
Przelot nad wodą był fantastyczny i babki, czyli moje koleżanki, rzeczywiście też super!
Zgadzam się... trzeba korzystać z życia na maksa!
Jejku jaka cudaśna fotorelacja. Słońce, ciepło, ta woda...jej...nie to co nasz polski klimat...Nie dziwię się , że większość naszych znajomych chce po prostu stąd uciec, bo mamy wrażenie że tylko w Polsce takie anomalia pogodowe się dzieją. Iwonko jesteś odważna kobitką. Naprawdę. Ja bym się nie odważyła. Piękne, historyczne miejsca zwiedziłaś, a po zdjęciach widać jaka zielonka zadowolona. Wspaniałe. Tak trzymaj i zapewnie do następnego planowania !!!
OdpowiedzUsuńDziękuję, Agatko. Cieszę się, że moja fotorelacja Ci się podobała :) To prawda z tymi wakacjami. Nie dość, że w Polsce nie masz gwarancji ładnej pogody, to jeszcze ceny są jak z kosmosu i niejednokrotnie bardziej opłaca się pojechać gdzieś na południe.
UsuńCo do mojego lotu to chyba się dowiedziałam, że jednak nie mam lęku wysokości :)
To był wspaniały wyjazd!!!
Bardzo fajne miejsce do zwiedzania
OdpowiedzUsuńZgadza się :)
Usuń