214. Jeżówkowo
Dzisiejszy post, łącznie ze zdjęciami, będzie nieprzyzwoicie krótki 😉
A to dlatego, że postanowiłam oddzielny wpis poświęcić wyłącznie jeżówkom. Uznałam, że te niezwykłe kwiaty zasługują na osobne miejsce na moim blogu. Tym bardziej, że w tym roku zakwitły wyjątkowo... zarówno jeśli chodzi o ich ilość, jak i o ich wysokość. Wybujały w stronę słońca niebywale, dzięki temu widać je na rabatkach już z daleka :)
Jeżówki od kilku lat są moją zupełnie nową miłością. Już nie pamiętam w jaki sposób je odkryłam, już nie pamiętam, która była pierwsza i dlaczego w ogóle znalazły się w moim ogrodzie. Wiem tylko, że odkąd je mam, moja miłość do nich jest niezaprzeczalnie coraz większa :)
Tym bardziej, że w moim ogrodzie są zupełnie bezobsługowe. Wiele naczytałam się na ich temat... że bywają kapryśne, że potrafią w ogóle nie pokazać się po surowej zimie, czyli zdarza się im wymarzać. Fakt, że te odmianowe są trochę trudniejsze w hodowli, ale te "zwyklaczki" są równie piękne i na szczęście mają silną wolę przetrwania :)
Bardzo się rozsiewają i dzięki temu z roku na rok jest ich coraz więcej. Ale z tych rozsianych wschodzą tylko właśnie te zwykłe, które są w różowym bądź białym kolorze. Wszystkie pozostałe, czyli w innych kolorach, są jeżówkami odmianowymi i rzeczywiście czasem po kilku latach kwitnienia potrafią zupełnie zniknąć i po prostu nie pokazać się po zimie. Natomiast ich rozmnażanie odbywa się wyłącznie poprzez podział sadzonek. A ich odmian jest co niemiara, jakoś ponad 240 :)
Za to niezaprzeczalną zaletą jeżówek jest to, że kwitną od lipca aż do jesieni. Wystarczy tylko obcinać zwiędłe kwiatostany, a niebawem zakwitną ponownie. Zresztą mam w swoim ogrodzie też takie odmiany, które do tej pory są jeszcze w pąkach, tak że zakwitną trochę później :) Kiedyś pamiętałam nazwy wszystkich odmian. Miałam je zresztą zapisane na znacznikach, ale te tabliczki gdzieś się połamały lub po zimie okazywało się, że bezlitosne, zimowe warunki atmosferyczne "zjadły" napisane na nich literki :)
Z tych odmianowych pamiętam tylko kilka nazw... i tak w kolejności:
Strawberry and Cream
SunSeekars Magenta
Supreme Cantaloupe
i Lemon Drop :)
Z odmianowych mam jeszcze na pewno Green Jewel i Green Twister, ale właśnie one są jeszcze w zupełnie zamkniętych pąkach. Najwięcej mam w ogrodzie jeżówek w białym, różowym oraz żółtym kolorze i już wiem, że będę chciała wzbogacić swoją kolekcję o kilka czerwonych i pomarańczowych.
Teraz, na przełomie lipca i sierpnia, zdecydowanie królują w moim ogrodzie. I niech tak zostanie, bo ewidentnie ogromnie dekorują ogród, a ich różnorodność kolorystyczna potrafi usatysfakcjonować najbardziej wymagające oko każdego ogrodnika :)
Na poparcie moich słów kilka jeżówkowych widoków...
To tyle o tym moim jeżówkowym królestwie. W kolejce czekają już inne, jeszcze lipcowe, kwiatowe zdjęcia, więc niebawem zobaczymy się ponownie :)
Tymczasem... baj, baj! 😘

























W jeżówkach można się zakochać. Ja na moim balkonie cieszę się z dżungli rudbeki. Niektórzy mylą te gatunki
OdpowiedzUsuńPozdrawiam środkiem wakacji
Rudbekia też jest piękna, a niektóre jej odmiany są po prostu bajkowe. I rzeczywiście często jest mylna z jeżówką. Fajnie, że masz taką rudbekiową dżunglę na balkonie :)
UsuńPozdrawiam Cię również!
Jestem absolutnie zachwycona jeżówkami!!! Do tej pory znałam jedynie tą leczniczą odmianę, ale te co pokazałaś.. ochh wszystkie śliczne! :D Jak najbardziej zasługiwały na osobny post ;)
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam :))
Mnie też jeżówki zachwycają. A ich różnorodność i ilość odmian po prostu zapiera dech... chciałoby się mieć więcej i więcej :) Dlatego chodzą mi po głowie kolejne jeżówkowe piękności :)
UsuńPozdrawiam Cię również!
Rewelacja! Prawdziwe jeżowkowe królestwo! Przepięknie to wygląda :). Dlaczego ja nie mam jeszcze w ogrodzie jeżówek?! Koniecznie muszę to zmienić! Uściskuję!
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję :) Nie ukrywam, że też mi się podobają jeżówkowe rabaty, jest dzięki nim bardzo kolorowo. Koniecznie musisz nadrobić jeżówkowe szaleństwo, kochana... naprawdę warto :)
UsuńBuziaki Ci przesyłam!
Iwonko, nie dziwię się, że poświęciłaś jeżówkom osobny post; one naprawdę na to zasługują!
OdpowiedzUsuńSą niezwykle urokliwe, a różnorodność sprawia, że mogą konkurować z innymi ogrodowymi pięknościami:)
Ich zaletą jest to, że nie mają specjalnych wymagań i są niezawodne.
Jeszcze niedawno niedoceniane i traktowane trochę po macoszemu, a teraz chętnie sadzone i poszukiwane, szczególnie nowe odmiany.
Piękne fotki, piękny ogród i piękne jeżówkowe "modelki".
Dziękuję za ten kolorowy i bardzo pozytywny post, serdeczności i usciski przesyłam !!!
Cudne, cudne, cudne! Wszystkie odmiany.
OdpowiedzUsuńNigdy ich nie miałam i teraz chcę:DDD
Serdeczności Iwonko
Stawiam na jeżówki,skoro są bezobsługowe:))No i przecudne.Ewa.
OdpowiedzUsuń