Chyba nadszedł czas na kolejne kwiatowe zwierzenia, bo mamy już końcówkę września, a ja ponownie nazbierałam sporo zdjęć, niestety jeszcze z sierpnia. Mam miesięczne opóźnienie z publikacją, ale - jak już wiecie - moje ograniczenie w pisaniu nowych postów wynika jedynie ze względów zdrowotnych, a właściwie z kłopotów z moimi oczami i koniecznością ich oszczędzania. Ale o tym już pisałam poprzednio :)
Sierpień wciąż był miesiącem kolorowego ogrodu. Swoje piękno zaczęły pokazywać moje ukochane hortensje... sierpień i wrzesień to miesiące ich pełnej okazałości i urody. Ale zanim je pokażę, na początek wrzucę kilka zdjęć ulubionych kosmosów. To takie lekkie i zwiewne kwiaty o różnorodnych kolorach i kształtach płatków... wprawdzie jednoroczne, ale rozsiewają się same bezproblemowo i każdego roku pokazują swoje finezyjne piękno. A ich marchewkowe łodyżki stanowią tylko dodatkową ozdobę :)
Jeśli chodzi o hortensje, to jak dla mnie są niezawodne. Zwłaszcza bukietowe... z roku na rok rosną coraz wyższe i kwitną coraz obficiej. Są przepiękną ozdobą sierpniowych, wrześniowych, a nawet październikowych rabat. I dopóki nie przyjdą pierwsze przymrozki, wyglądają z reguły bardzo dekoracyjnie.
W sierpniu wciąż jeszcze kwitła hortensja ogrodowa...
A także w pełni rozkwitu były hortensje Annabelle, choć zaczęły już przybierać trochę zielonkawy odcień... i właściwie tak jest do dzisiaj :) Na poniższych fotkach w towarzystwie perowskii.
No i oczywiście bukietówki. Te co roku dają niezły show. Poczynając od ich wysokości, wielkości kwiatów, aż do zmiany kolorów. Przebarwiają się niczym kameleony... a im bliżej jesieni i końca ich kwitnienia, nabierają coraz silniejszych rumieńców, czyli od bieli, poprzez delikatny róż, aż do karminowej czerwieni :) Tu na zdjęciach, czyli jeszcze w sierpniu, były białe lub dopiero delikatnie zaróżowione.
Mam wrażenie, że zima przyjdzie w tym roku wcześnie, choć wszelkie dalekosiężne prognozy temu zaprzeczają. Zimowity to takie zwiastuny zmiany pory roku, jak sama nazwa wskazuje. Kwitły u mnie zawsze we wrześniu. W tym roku powitałam je już w sierpniu... aż strach się bać, co będzie :)
Co nie zmienia faktu, że na rabatach w sierpniu było jeszcze bardzo kolorowo... kwitł wiciokrzew, rudbekia i wilczomlecz.
Wciąż kwitły też floksy, wiesiołek ozdobny oraz zawilce, a także ponownie dziewanna :)
Nie zawodziły także moje ukochane jeżówki. Wprawdzie nie było już tak obfitego kwitnienia tych roślin jak w lipcu, ale nie narzekam... wciąż jeszcze było kolorowo-jeżówkowo :)
Tymczasem moja zawsze najpóźniej kwitnąca jeżówka Green Jewel (Zielony Klejnot), swoje kwiatostany w pełni pokazała właśnie dopiero w sierpniu...
Za to przemiłą niespodziankę zrobił mi mój ogrodowy asparagus, który w tym roku wyjątkowo i gęsto obsypał się zielonymi gałązkami. Są one doskonałą dekoracją i ozdobą jesiennych bukietów.
A teraz coś z innej beczki :)
Mam w swoim ogrodzie dwie ketmie syryjskie, jedną o kwiatach fioletowych, drugą o białych.
I te krzewy tak sobie u mnie rosną już kilka lat.
Poniżej fioletowy...
I biały...
I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że na tym białym krzewie ni z gruszki, ni z pietruszki wyrosły fioletowe kwiaty. I to na jednej gałązce razem z białymi kwiatami :) A jeden z tych kwiatów nie mógł się zdecydować na kolor, więc jest w połowie biały, a w połowie różowo-fioletowy :)
Wrzucam zdjęcia, ale najlepiej jest to widoczne na krótkim filmiku, który poniżej...
Co poza tym w mojej trawie piszczy? :)
Koniecznie muszę się pochwalić ponownym kwitnieniem moich niektórych cudeniek. Oczywiście, jak co roku, w sierpniu kwitnie mi ponownie tamaryszek. Jego eteryczne kwiatuszki są cudowne... lubię stać pod tymi jego różowymi gałązkami i obserwować, jak lekki wiatr porusza od niechcenia tymi rumianymi kiściami.
I oczywiście, jak co roku, ponownie zakwitła trojeść bulwiasta! Jej przepiękne, pomarańczowe kwiaty, powtórnie ozdobiły rabatę.
A to mój ulubiony, barwny zakątek.
Mały kulisty berberys o liściach z żółtą obwódką w towarzystwie dwóch trzmielin o biało-zielonych i żółto-zielonych liściach... ciekawa mozaika kolorystyczna :)
Co poza tym u mnie słychać?
Myślę, że wszystko jest ok i bez większych zmian. A jak jest bez zmian, to jest dobrze :) Cieszę się swoim spokojnym życiem, pomału pracuję jesiennie w ogrodzie i korzystam z ciepłych dni. W ostatnim czasie słonko mnie rozpieszcza, parę godzin w ciągu dnia jest bardzo komfortowa temperatura i uważam, że pogoda jak na wrzesień jest całkiem, całkiem... przynajmniej na razie :)
Popracowałam w międzyczasie trochę w ogrodzie, przerobiłam jedną rabatę, poprzesadzałam to, co wymagało przesadzenia, odchwaściłam rabatki i skosiłam trawnik. Myślę, że do końca jesieni czeka mnie przynajmniej jeszcze jedno koszenie (jak nie więcej), ponieważ trawa nadrabia teraz swój letni zastój spowodowany upałami i podlewana jesiennym deszczem rośnie, jak szalona :)
Tak naprawdę z ogrodowych prac przed nadejściem zimy, czeka mnie jeszcze tylko przetransportowanie do domu niektórych roślinek domowych, które całe lato spędziły na tarasie. Na razie stoją sobie jeszcze w słonku, bo choć noce bywają już czasem bardzo chłodne, to i tak temperatura nie jest jeszcze tak niska, żeby im zaszkodziła. Dobrą stroną tego letniego tarasowania jest to, że wiele z nich potem w sezonie jesienno-zimowym potrafi obficie zakwitnąć pod domowym dachem :)
Ponadto, jakoś w listopadzie, będę ścinać, jak co roku, uschnięte kwiaty hortensji. Dzięki tej czynności nie mam potem wiosną fruwających wszędzie po ogrodzie zwiędłych i obumarłych hortensjowych kul, które zimowy wiatr ściga po wszystkich rabatach. Jeśli tego nie zrobię, to potem czasie wiosennego sprzątania ogrodu muszę wciskać się gdzieś pod krzewy albo w jeszcze inne trudno dostępne miejsca :) A jest to dla mnie coraz trudniejsze :)
Wisienką na torcie dzisiejszego wpisu, jest chyba jednak kwitnienie białego hibiskusa bagiennego. Jego kwiaty są cudowne, a swoją wielkością biją wszelkie rekordy. Już myślę o tym, żeby w przyszłym roku zafundować sobie jeszcze inne kolory... tylko gdzie ja je zmieszczę w tej swojej ogrodowej ciasnocie? :)
Zobaczcie sami te przepiękne kwiaty...
A najlepiej widać to na poniższym filmiku :)
Powiem Wam szczerze, że czekam już z niecierpliwością na koniec października. Z pewnością z tego powodu, że lecę do słońca wygrzać swoje stare kości przed nadchodzącą zimą... muszę naładować akumulatory i baterie na długie zimowe wieczory :) Ale o tym więcej następnym razem.
Na koniec tego wpisu powiem Wam tylko, że mój mąż w sierpniu także nie leniuchował i wyczarował nam taką piękną, ogrodową ławkę :) Zrobił ją zupełnie sam, od początku do końca! Niesamowity jest ten mój zdolniacha... jestem z niego ogromnie dumna!
I to by było tyle na dziś, kochani.
Postaram się wrzucić kolejny post jeszcze przed moim wylotem, bo przecież nadal wyczekuje na mnie kolejna porcja zdjęć, tym razem wrześniowych, które już tupią z niecierpliwości w kolejce na publikację :)
Tymczasem kończę, pozdrawiam serdecznie wszystkich moich "czytaczy", a także wszystkich tych, którzy tu zaglądają, choć nie pozostawiają po sobie żadnego śladu :) Widzę Was, moi drodzy!!! 😜
Iwonko, Twój kwitnący ogród jest piękny, ławeczka świetna. Piękną mamy jesień i jak widzę najbliższe dni będą jeszcze słoneczne. Ja również staram się wygrzewać w słoneczku, bo jak wiesz już nie pracuję. To dla mnie bardzo dziwne, nowe uczucie:))) Bardzo, bardzo przyjemne. Na koniec wspomnę, że w niedzielę wróciłam z... SIDE! :))) Przypiąć się do linki nie miałam odwagi:))) Buziole!
Bardzo dziękuję, kochana. Ławeczka rzeczywiście jest wspaniała, też bardzo mi się podoba :) Cieszę mnie te słoneczne dni, piękna pogoda wciąż pozwala cieszyć się ogrodem. Mam nadzieję, że październik będzie taki właśnie piękny i słoneczny. Cieszę się także, że już nie pracujesz i masz teraz cały wolny czas... to wspaniały okres i nie zamieniłabym go na nic :) Byłaś w Side!!! Co za niespodzianka! Ciekawa jestem Twoich wrażeń z tego miejsca :) Uściski gorące!
Iwonko, u Ciebie nawet sierpień w październiku ogląda się z przyjemnością 😍🌸 Tyle kolorów, że trudno wybrać, co podoba mi się najbardziej, ale hortensje robią niesamowite wrażenie! ❤️ A ta niespodzianka z dwukolorowym kwiatem ketmii – natura naprawdę potrafi zaskoczyć. 😊 Ławeczka wyszła mężowi przepięknie, zdolniacha! 👏 Teraz dbaj o oczy i oszczędzaj je, a zdjęcia mogą przecież poczekać. I już zazdroszczę tego październikowego wygrzewania się w słońcu! ☀️😘
Dziękuję pięknie, Anusia :) Moje hortensje rzeczywiście wyrosły imponujące i wszyscy, którzy oglądają je na żywo, podziwiają z niekłamanym zachwytem... co bardzo mnie cieszy :) Ławeczką też się cieszę i okazuje się, że jest bardzo przydatna. Nie stoi wprawdzie w samym ogrodzie, ale na podwórku przed wejściem do domu i często korzystają z niej nasi sąsiedzi, którzy wpadają na chwilę na pogaduszki :) Zgadza się, niedługo sobie znowu lecę i już się cieszę ogromnie! Przytulasy, Aniu!
Tak,tak, zaglądam zawsze z nadzieją na nowy post i kolejną porcję fotek. No i proszę, cierpliwi bywają nagradzani :) Piękne kolory, piękne powtórki wiosny jesienią, piękne dziwactwa przyrodnicze( podobno hibiskusy tak potrafią), piękna ławeczka!!! Brawo M!!! Pogoda tym razem dopisała i nawet wrzesień dopieścił słoneczkiem. Tego deszczowego i zimnego tygodnia nie będę mu wypominać:)) Październik też zapowiada się całkiem przyjemnie i niech tak będzie jak najdłużej. Wrócę jeszcze do hibiskusów bagiennych, bo ostatnio zachwycaliśmy się nimi w ogrodnictwie.Wielkość kwiatów i kolory, dosłownie czarują! Cudne są i tyle! Korzystaj Iwonko z każdego pięknego dnia, a ja przesyłam serdeczne uściski i buziaki gorące 😘
Taaa... cierpliwość popłaca :) Hej, kochany Maminku. Dzięki za wszystkie Twoje ciepłe i serdeczne słowa. M się postarał i ławeczka wyszła doskonała, w sam raz na chwilową przysiadkę dla sąsiadów, którzy czasem zaglądają na nasze podwórko :) Październik na razie nas rozpieszcza i niech to trwa jak najdłużej, bo staram się wygrzewać w promieniach tego jesiennego słonka. Hibiskusy mi się marzą... jeszcze jest kilka kolorów, które chciałabym mieć, ale wiem, że wtedy mój ogród powinien się zamienić na gumowy, żeby to wszystko zmieścić :) Mocno Cię przytulam i serdecznie pozdrawiam!
Iwonko, masz piękny ogród i już "dorosły" i uzupełnianie faktycznie nie jest proste, bo z czegoś trzeba byłoby zrezygnować, żeby dołożyć coś.Tylko z czego zrezygnować? Każda z roślinek ma już swoją historię, jest ważna i ma być:) Pokus jest teraz tyle, że gdybym miała tworzyć ogród od nowa, to miałabym spory dylemat :) Piękny dzień, trzeba go dobrze wykorzystać, póki październik rozpieszcza:) Uściski serdeczne przesyłam! ❤️❤️❤️
Tak, nie jest to łatwe, żeby cokolwiek w tym moim ogrodzie jeszcze wcisnąć. Mam wprawdzie kilka roślin, które mogłabym przerzedzić i nawet znalazłyby się takie, których chciałabym się pozbyć (np. mahonia), ale z tą drugą czynnością to jest już za dużo roboty... nie wiem, czy by mi się chciało. Wiem, że czeka na mnie jeszcze wiele pokus, chyba powinnam zacząć omijać szkółki i ogrodnicze sklepy :) Całusy mocne dla Ciebie!!!
A ja już parę razy zaglądałam, czy jest nowy wpis, bo ostatnio blogi się nie aktualizowały, więc myślałam, że coś może u Ciebie przegapiłam... Mam nadzieję, że ze wzrokiem będzie coraz lepiej i będziesz mogła częściej zaglądać do blogosfery. Iwonko, Twój ogród jak zawsze zachwyca bogactwem kwiatów i kolorów! Ketmia zaszalała :) ale już gdzieś czytałam o takich wyskokach botanicznych, te kwiaty jakoś się krzyżują i jeden kolor potrafi zdominować czasem cała rabatkę. Hibiskus imponujący i przepiękny! Jak ja kocham białe kwiaty :))). Ławeczka wspaniała, wyrazy podziwu dla Twojego męża, zdolny chłopak! Ściskam Cię mocno i pozdrawiam najserdeczniej!
No właśnie, blogi się nie aktualizowały, ale ja i tak piszę aktualnie zdecydowanie rzadziej, niż kiedyś, ale to wiesz dlaczego :) Nie wiem kochana, czy moje oczy się poprawią, bo to jest - że tak powiem - dolegliwość starcza, a młodsza już niestety nie będę, więc wiesz... :) Dziękuję Ci bardzo za te przemiłe słowa. Ketmia rzeczywiście zaszalała i dała czadu. Wydaje mi się, że już w zeszłym roku miała jeden różowy kwiat, ale w tym roku poszła na całość :) Ja też bardzo lubię białe kwiaty w ogrodzie... są takie eleganckie! Ławeczka się sprawdza i przydaje, więc teraz mój małżonek kombinuje do niej mały stolik, żeby tam sobie pić kawę z sąsiadem :) Buziaki gorące Ci przesyłam i serdecznie pozdrawiam!
Iwonko, z przyjemnością i nostalgią za minionym już latem oglądam Twój sierpniowy ogród! Jak zawsze urzeka mnie cudowna różnorodność odmian i barw. Nie sposób wymienić wszystkie piękności, ale wspaniałe hortensje to moje faworytki 🤗 A kompozycja zieloności Annabelle w zestawieniu z fioletem Periowskiej prezentuje się zjawiskowo! Co się zaś tyczy ketmii syryjskich to mam dokładnie te same dwie odmiany i spieszę potwierdzić, że o ile fioletowa każdego roku wydaje kwiaty w tej samej kolorystyce, to biała potrafi płatać figle. W ubiegłym roku na jednym z pędów rozkwitła na różowo 😲 Doskonale rozumiem Twoje zauroczenie hibiskusem bagiennym! Sama omal nie wróciłam z centrum ogrodniczego z dwoma egzemplarzami, ale nie miałabym ich, gdzie posadzić, więc rozum wygrał z sercem 😉 Tymczasem życzę, by ta piękna złota jesień trwała jak najdłużej, ku uciesze nie tylko nas - ogrodniczek. Ściskam i pozdrawiam 😘 Anita
Bardzo dziękuję, Anitko. Twoje słowa pochwały moich roślinek są dla mnie szczególnie cenne, jako że wyszły spod pióra wielkiej miłośniczki i znawczyni zieloności, jaką jesteś Ty... Co do ketmii syryjskiej, to nie wiedziałam, że taka z niej żartownisia i że lubi sobie pofiglować z kolorami. Dopiero od Ciebie słyszę, że takie przypadki się zdarzają :) A hibiskusy bagienne potrafią zauroczyć, to prawda. Też stałam w ogrodniczym z rozdziawionym dziobem i nie umiałabym określić, który jest najpiękniejszy... Również życzę Ci, Anitko, pięknej jesieni. Na razie nas rozpieszcza, ale nie wiadomo, jak długo to potrwa. Gorące serdeczności Ci posyłam!
Ach co to był za sierpień... Cudowny choć suchy. Hibiskusy sprawiły ogromną radość. Jak ja je kocham. A to co się wydarzyło u Twojego cud natury. Myślę , że zima szybko nie przyjdzie...bo już by były pierwsze przymrozki , a ich narazie nie zapowiadają. Jesień ma być piękna. Słoneczna i deszczowa. A do zimy jeszcze daleko. Ps. Skorzystałam z Twojego pomysłu na cięcie hortensji bukoetowych i powiem, że są plusy tego, ale o tym na priv. Twoje hortensje są wspaniałe. Pozdrawiam i do następnego !
Tak, hibiskusy są wspaniałe. Chciałabym mieć ich więcej, ale sama wiesz... nie ma miejsca. Twoje przepowiednie nierychłej zimy bardzo mi się podobają, bo w ogóle za nią nie tęsknię, nie lubię zimy. Na razie cieszy nas ciepły i słoneczny październik, jak dla mnie to mogłoby zostać tak aż do kwietnia :) Co do jesiennego cięcia hortensji bukietowych to ja też uważam, że same tylko z tego plusy. Robię tak już od chyba dwóch lat i będę się tego trzymać. Pozdrawiam Cię cieplutko!
Zdrowie najważniejsze Iwonko, więc nie ma co oczu przemęczać. Aczkolwiek odpoczywają po spojrzeniu na taką kwiatową ucztę! Ależ masz przepięknie w tym ogrodzie! Ile barw, roślin rozmaitych! I tych nazw! Kwiaty co niektóre znam z widzenia, ale nazewnictwa już nie ;) Wiele się można u Ciebie dowiedzieć😊 No i gratki dla męża! Ale zdolniacha! Piękna ława! Kochana im spokojniej, tym lepiej! Dlatego spokojniutko i cieplutko Cie pozdrawiam! Buziaki!😘
Zgadza się, Edytko. A już oczy to w ogóle ważny organ, przynajmniej dla mnie, bo nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania bez nich... Dziękuję za Twoje miłe słowa odnośnie mojego ogrodu. Cieszę się, że podobają Ci się kwiaty, a już fakt edukacyjny mojego wpisu jest dla mnie niezmiernie przyjemny :) Dziękuję w imieniu męża za pochwalenie ławeczki... ja też uważam, że zdolny z niego facet :) Odwzajemniam pozdrowienia i buziaki i dodatkowo mocne uściski Ci przesyłam!
rozczuliły. Panienki panoszą się u mnie od zawsze. To takie wspomnienie wakacji i dziadków. A pierwsze hortensja rośnie też w moim ogrodzie i z całego tuzina należy do moich ulubionych. Floksy też przywiewają wspomnienia. Dzisiaj 2 października. Wiec; Niech Anioł Stróż czuwa nad każdym Twoim krokiem nie tylko w tym czasie
Zgadza się... kosmosy, to takie wspomnienie babcinych ogrodów, floksy również. Coraz bardziej zaczynam je doceniać, bo pięknie wyglądają i kwitną aż do jesieni. Dziękuję za Twoje miłe słowa i serdecznie Cię pozdrawiam... niech towarzyszy Ci spokój oraz ciepłe, jesienne słonko :)
Witaj Iwonko! Jakże zachwycił mnie Twój post. Ten ogrom różnych gatunków kwiatów i barw, zawsze szalenie mi się podoba u Ciebie. Sama nie wiem które rośliny podobają mi się najbardziej! Najrozsądniejszym i najszczerzej to po prostu wszystkie! Hortensję masz takie piękne, że arboretum w Kórniku może Ci zazdrościć. Cieszę się że u Ciebie wszystko dobrze. Mój wrzesień był fatalny, ale z optymizmem spoglądam w październik. Trzymam za słowo jeśli chodzi o post jeszcze w październiku 😘a tak serio pisz kiedyś uznasz za stosowne,ja zawsze zjawię się żeby poczytać co u Ciebie Kochana! Wszystkiego dobrego w październik i oczywiście udanego wyjazdu 😍😍😍😘
Ooo, jakie miłe słowa, Monia! Bardzo Ci dziękuję. Wprawdzie do arboretum bardzo mi daleko, ale przyznaję, że moje hortensje co roku zaskakują mnie swoim pięknem i okazałością. Moi sąsiedzi też się nimi zachwycają :) Przykro mi, że Twój wrzesień nie był dobrym miesiącem... mam nadzieję, że październik przyniesie Ci tylko fajne chwile. Tego Ci życzę z całego serca! Postaram się kolejny post wrzucić jeszcze w październiku... tym bardziej, że pod koniec tego miesiąca wylatuję do słonka, więc jeszcze przed tym faktem chciałabym tu ponownie się pokazać :) Ściskam Cię mocno, Monia i życzę Ci tylko pięknych chwil!
Gdybym to ja miała dom, ogród, męża i ławeczkę, zdecydowanie kazałabym umieścić ją w cieniu! Jak wiadomo, jestem fanką wielką hortensji niebieskich, ogromnych. Te bukietowe, czy jak im tam, denerwują mnie tym, że wypierają te klasyczne. Podobnie z chryzantemami - najpiękniejsze są te duże, a teraz w modzie są te drobne, które mi się nie podobają. "Lepsze" zdecydowanie jest wrogiem dobrego.
No to wszystko jeszcze przed Tobą, moja droga. Taką ławeczkę w swoim ogrodzie będziesz mogła sobie postawić w cieniu, czemu nie? Moja finalnie jest w słońcu, bo ja kocham słońce... cień uważam za drobny i często zbędny dodatek do słonecznego dnia. A tak nawiasem mówiąc, zdjęcie tej ławeczki zostało zrobione zaraz po jej pomalowaniu, zanim jeszcze trafiła w docelowe miejsce :) Co do hortensji. U mnie raczej nie znajdziesz ani kapryśnych hortensji ogrodowych, ani chryzantem o dużych kwiatach.
Nie miałam pomysłu gdzie posadzić berberys i teraz już wiem! Cudnie wygląda przy roślinach z dwukolorowymi liśćmi. (Berberys wylosowałam na fantówce ). Szkoda, że nie mam gdzie wcisnąć hibiskusa bagiennego, bo to takie piękne kwiaty. Ech! Uroczo masz w ogrodzie. W dodatku jest i gdzie przysiąść, bo zgrabniutka ławeczka czeka.
Bardzo się cieszę, że mogłam swoim zdjęciem podpowiedzieć Ci miejsce na posadzenie berberysa. On rzeczywiście wspaniale wygląda przy tych kolorowych liściach. I gratuluję wylosowania tej pięknej rośliny! Może jednak znajdziesz jakieś miejsce na hibiskusa bagiennego? Jest piękny jak kwitnie! Pozdrawiam Cię serdecznie!
Que lindas se ven tus flores. Los hibiscos me gustan mucho, tengo alguno en el jardín, tu hibisco de pantano es maravilloso, aunque los otros también son bonitos. Deseando estoy que nos cuentes donde vas. Abrazos.
Gracias, querida Teresa. A mí también me encantan los hibiscos; me encantaría tener más, pero me estoy quedando sin espacio. Te cuento en secreto que esta vez hemos elegido Egipto. Probablemente no haremos turismo, ya que he estado allí, pero tengo muchas ganas de tomar el sol antes del invierno. ¡Un abrazo!
Pięknie. I to na każdym kroku. Zawsze zachwyca mnie ta różnobarwność barw w ogrodach i rabatach właściwie w każdej porze roku poza zimą. Coś wspaniałego i ślicznego. Myślę, że każdy wysiłek jest godny takiego efektu końcowego. Pozdrawiam serdecznie.
Dziękuję pięknie, Karolinko. To prawda, że zimą ogród traci te wszystkie barwy i kolorowe odcienie, ale na szczęście wiosną wszystko się budzi na nowo i znów cieszy nasze oczy :) Również serdecznie Cię pozdrawiam!
Oh. Iwonko, dawno mnie tutaj u Ciebie nie było. Umarł mój Nikuś i się posypałam, nie skorzystałam nawet że słońca Toskanii, chociaż tam poleciałam. Nawet maków w tym roku nie widziałam za dużo. Kwiaty cudowne, u mnie Ziemowity też były już w sierpniu, ale są jeszcze do teraz. Ławeczka piękna, naprawdę masz w domu zdolniachę. Pozdrawiam serdecznie, ja czekam na za tydzień, bo jadę na rehabilitację. Uściski!
Bardzo mi przykro, kochana Joasiu, z odejścia Twojego Nikusia. Mam świadomość, że takie wydarzenie przynosi wiele smutku, a nawet rozpaczy i potrzeba czasu, żeby umieć potem wrócić do w miarę normalnego funkcjonowania. Dziękuję w imieniu męża za pochwałę ławeczki, ja też uważam, że zdolniacha z niego i potrafi zrobić wiele fajnych i przydatnych rzeczy. Skoro jedziesz na rehabilitację, to życzę Ci zdrowotnych efektów tej rehabilitacji i dobrego nastroju, kochana. Przytulasy!
U Ciebie nawet końcówka lata nadal wygląda bardzo kolorowo. Hortensje prezentują się pięknie, a biały hibiskus bagienny rzeczywiście robi ogromne wrażenie. No i ta ławka zrobiona przez męża – świetnie pasuje do takiego ogrodu. Miłego dnia! Angelika
Pięknie dziękuję, kolory w ogrodzie, to wielki dar Matki Natury... a ja to po prostu kocham :) A ławeczka też bardzo mi się podoba... nie będę ukrywać, że mam zdolnego faceta :) Pozdrawiam Cię serdecznie i również miłego dnia Ci życzę!
Ależ cudowna, kwiatowa opowieść! 🌸💚 Aż można się przenieść do tego zaczarowanego ogrodu i spacerować między hortensjami, kosmosami, jeżówkami i wszystkimi tymi kolorowymi cudami. 😍 Hortensje rzeczywiście zachwycają, ale mnie najbardziej urzekła chyba historia białej ketmii, która postanowiła zaszaleć z kolorami — natura potrafi być naprawdę zaskakująca! 😊
Pięknie też czyta się o Twojej radości z ogrodu i o tych wszystkich małych niespodziankach, które on każdego roku przynosi. A ławka wykonana przez męża — prawdziwe cudo! ❤️ Widać, że włożył w nią nie tylko pracę, ale i serce. Taki zdolniacha to prawdziwy skarb! 🥰
Dziękuję za kolejną porcję ogrodowego piękna i za to, że mimo zdrowotnych ograniczeń nadal dzielisz się z nami swoim kolorowym światem. Dbaj o oczy i o siebie, a my cierpliwie poczekamy na wrześniową odsłonę ogrodu. 🌿🌺 Życzę Ci jeszcze wielu słonecznych, spokojnych dni i oczywiście cudownego wyjazdu po porządną porcję słońca! ☀️❤️
Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa. Ja lubię spacerować po swoim ogrodzie i często to robię. Czyli wychodzę sobie bez żadnego celu, chodzę i patrzę, podziwiam, gdzieś tam coś powącham i cieszę oczy :) Z ławeczki również jestem zadowolona, a z męża dumna... wymyślił sobie i zrobił sam :) I widziałam, że też był z siebie dumny :) Staram się dbać o te swoje oczy... z tym, że to moje dbanie, to polega raczej na ograniczaniu pisania, czytania i zaglądania do komórki i laptopa. Jedyne odstępstwo robię sobie w kwestii czytania książek, bo z tego nie umiem zrezygnować :) A social media staram się zostawić jako niezbędną konieczność. Dziękuję za życzenia i również życzę Ci pięknych, październikowych dni. Dużo ciepełka i słoneczka.
Takie chodzenie z uważnością na to, co nas otacza, to piękna forma odpoczynku. Można wtedy dostrzec efekty pracy swojej i męża, które dają radość. A mężowi należą się wielkie brawa za ławeczkę! 🥰 Fajnie, że oboje macie z niej tyle satysfakcji. I bardzo dobrze, że dbasz o swoje oczy, choć rozumiem, że z książek trudno zrezygnować… bo przecież one przenoszą nas w zupełnie inne światy.
To prawda, radość z ogrodu jest dla mnie czymś niewymiernym. Zaczynałam od pustego pola, sama wszystko zrobiłam, posadziłam, patrzyłam jak rośnie i teraz mam to co mam... to ogromnie cieszy. Z książek byłoby mi bardzo trudno zrezygnować. Są dla mnie ogromną odskoczną i uwielbiam zagłebiać się w ten fikcyjny świat.
Miło mi czytać takie słowa, bardzo Ci dziękuję. Tak, jak już kiedyś pisałam... ogród wymaga czasu i cierpliwości. Ale zanim się obejrzysz wszystko urośnie tak szybko, że nawet ciężko to sobie wyobrazić dzisiaj :) Pozdrawiam Cię również bardzo serdecznie!
I dobrze, że masz takie opóźnienie. (Zresztą, ja to mam roczne :p). Miło wrócić do sierpnia. Chętnie bym z Tobą poleciała grzać się w słońcu. Choć nie ma co narzekać, bo faktycznie wrzesień do tej pory cieplutki. Cuda masz w ogrodzie, same kolorowe cuda, napatrzeć się nie można. Ławeczka też pierwsza klasa <3
No to mnie pocieszyłaś, że nie tylko ja jedna piszę z takim opóźnieniem. Bo były momenty, że wydawało mi się... kto to będzie czytał, skoro to już dawno minęło? :) Cieszę się na ten swój słoneczny wyjazd, bo mimo, że nawet październik był raczej ciepły do tej pory, to już od wczoraj coś się zepsuło i wieje bardzo zimny wiatr, a tego nie lubię bardzo :) Pozdrawiam Cię!
Obejrzałam wszystkie zdjęcia, pozachwycałam się jak nie wiem co i powiem, że zdecydowanie musisz gdzieś wcisnąć jeszcze te inne kolory hibiskusów! Wszystko śliczne. Każda ta roślinka ma w sobie coś wyjątkowego, a Ty niesamowicie o nie dbasz ;)) Przez te zawirowania z bloggerem w ogóle nie dostałam powiadomienia o nowym poście... ale w końcu nadrabiam zaległości :D Serdecznie pozdrawiam!
Bardzo Ci dziękuję za te miłe słowa! Bardzo chciałabym mieć więcej tych hibiskusów i krąży w mojej głowie myśl, żeby jednak gdzieś je wciskać. Wiem, że musiałabym wtedy albo przerzedzić jakieś rośliny albo z niektórych zrezygnować, mam czas do wiosny, żeby to ogarnąć :) Pozdrawiam Cię również bardzo serdecznie i życzę miłego i słonecznego października!
Sierpień potrafi być piękny, ale mam wrażenie, że z roku na rok coraz trudniej przewidzieć, czym nas zaskoczy pogoda. W ogrodzie wszystko od razu widać — jedne rośliny radzą sobie świetnie, inne męczą się z upałem albo nadmiarem deszczu. Lubię takie obserwacje z codziennego życia, bo pokazują, że ogród nigdy nie jest gotowym obrazkiem, tylko ciągle się zmienia i wymaga od nas odrobiny cierpliwości.
To prawda, pogoda jest nieprzewidywalna i nigdy nie wiadomo, co czeka nas w kolejnej porze roku. I roślin również nie jesteśmy w stanie dopasować do aury, która może nas mocno zaskoczyć. A ogród zmienia się ogromnie... jedne rośliny odchodzą, bo nie dają rady, drugie dosadzamy, licząc na to, że pięknie nam zakwitną... tak jak w normalnym życiu. Mądra jest myśl, że ogród uczy ogromnej cierpliwości!
Mam na imię Iwona. Zapraszam na spontaniczne zwierzenia o mojej pasji do ogrodu i do wszystkiego co zielone :) Bo z miłości do zieloności i do swojego obecnego życia, zaczęłam to internetowe bazgranie.
Blog zajął pierwsze miejsce w konkursie na najlepszy Bloggerowy Blog Roku 2025 w kategorii DOM/OGRÓD
Blog zajął pierwsze miejsce w konkursie na najlepszy Bloggerowy Blog Roku 2021 w kategorii DOM/OGRÓD
Iwonko, Twój kwitnący ogród jest piękny, ławeczka świetna. Piękną mamy jesień i jak widzę najbliższe dni będą jeszcze słoneczne. Ja również staram się wygrzewać w słoneczku, bo jak wiesz już nie pracuję. To dla mnie bardzo dziwne, nowe uczucie:))) Bardzo, bardzo przyjemne.
OdpowiedzUsuńNa koniec wspomnę, że w niedzielę wróciłam z... SIDE! :))) Przypiąć się do linki nie miałam odwagi:)))
Buziole!
Bardzo dziękuję, kochana. Ławeczka rzeczywiście jest wspaniała, też bardzo mi się podoba :)
UsuńCieszę mnie te słoneczne dni, piękna pogoda wciąż pozwala cieszyć się ogrodem. Mam nadzieję, że październik będzie taki właśnie piękny i słoneczny. Cieszę się także, że już nie pracujesz i masz teraz cały wolny czas... to wspaniały okres i nie zamieniłabym go na nic :)
Byłaś w Side!!! Co za niespodzianka! Ciekawa jestem Twoich wrażeń z tego miejsca :)
Uściski gorące!
Iwonko, u Ciebie nawet sierpień w październiku ogląda się z przyjemnością 😍🌸 Tyle kolorów, że trudno wybrać, co podoba mi się najbardziej, ale hortensje robią niesamowite wrażenie! ❤️ A ta niespodzianka z dwukolorowym kwiatem ketmii – natura naprawdę potrafi zaskoczyć. 😊 Ławeczka wyszła mężowi przepięknie, zdolniacha! 👏 Teraz dbaj o oczy i oszczędzaj je, a zdjęcia mogą przecież poczekać. I już zazdroszczę tego październikowego wygrzewania się w słońcu! ☀️😘
OdpowiedzUsuńDziękuję pięknie, Anusia :) Moje hortensje rzeczywiście wyrosły imponujące i wszyscy, którzy oglądają je na żywo, podziwiają z niekłamanym zachwytem... co bardzo mnie cieszy :)
UsuńŁaweczką też się cieszę i okazuje się, że jest bardzo przydatna. Nie stoi wprawdzie w samym ogrodzie, ale na podwórku przed wejściem do domu i często korzystają z niej nasi sąsiedzi, którzy wpadają na chwilę na pogaduszki :)
Zgadza się, niedługo sobie znowu lecę i już się cieszę ogromnie!
Przytulasy, Aniu!
Tak,tak, zaglądam zawsze z nadzieją na nowy post i kolejną porcję fotek.
OdpowiedzUsuńNo i proszę, cierpliwi bywają nagradzani :)
Piękne kolory, piękne powtórki wiosny jesienią, piękne dziwactwa przyrodnicze( podobno hibiskusy tak potrafią), piękna ławeczka!!! Brawo M!!!
Pogoda tym razem dopisała i nawet wrzesień dopieścił słoneczkiem. Tego deszczowego i zimnego tygodnia nie będę mu wypominać:))
Październik też zapowiada się całkiem przyjemnie i niech tak będzie jak najdłużej.
Wrócę jeszcze do hibiskusów bagiennych, bo ostatnio zachwycaliśmy się nimi w ogrodnictwie.Wielkość kwiatów i kolory, dosłownie czarują! Cudne są i tyle!
Korzystaj Iwonko z każdego pięknego dnia, a ja przesyłam serdeczne uściski i buziaki gorące 😘
Taaa... cierpliwość popłaca :)
UsuńHej, kochany Maminku. Dzięki za wszystkie Twoje ciepłe i serdeczne słowa.
M się postarał i ławeczka wyszła doskonała, w sam raz na chwilową przysiadkę dla sąsiadów, którzy czasem zaglądają na nasze podwórko :)
Październik na razie nas rozpieszcza i niech to trwa jak najdłużej, bo staram się wygrzewać w promieniach tego jesiennego słonka.
Hibiskusy mi się marzą... jeszcze jest kilka kolorów, które chciałabym mieć, ale wiem, że wtedy mój ogród powinien się zamienić na gumowy, żeby to wszystko zmieścić :)
Mocno Cię przytulam i serdecznie pozdrawiam!
Iwonko, masz piękny ogród i już "dorosły" i uzupełnianie faktycznie nie jest proste, bo z czegoś trzeba byłoby zrezygnować, żeby dołożyć coś.Tylko z czego zrezygnować? Każda z roślinek ma już swoją historię, jest ważna i ma być:)
UsuńPokus jest teraz tyle, że gdybym miała tworzyć ogród od nowa, to miałabym spory dylemat :)
Piękny dzień, trzeba go dobrze wykorzystać, póki październik rozpieszcza:)
Uściski serdeczne przesyłam! ❤️❤️❤️
Tak, nie jest to łatwe, żeby cokolwiek w tym moim ogrodzie jeszcze wcisnąć. Mam wprawdzie kilka roślin, które mogłabym przerzedzić i nawet znalazłyby się takie, których chciałabym się pozbyć (np. mahonia), ale z tą drugą czynnością to jest już za dużo roboty... nie wiem, czy by mi się chciało.
UsuńWiem, że czeka na mnie jeszcze wiele pokus, chyba powinnam zacząć omijać szkółki i ogrodnicze sklepy :)
Całusy mocne dla Ciebie!!!
❤️❤️❤️
Usuń❤️❤️❤️
UsuńA ja już parę razy zaglądałam, czy jest nowy wpis, bo ostatnio blogi się nie aktualizowały, więc myślałam, że coś może u Ciebie przegapiłam... Mam nadzieję, że ze wzrokiem będzie coraz lepiej i będziesz mogła częściej zaglądać do blogosfery.
OdpowiedzUsuńIwonko, Twój ogród jak zawsze zachwyca bogactwem kwiatów i kolorów! Ketmia zaszalała :) ale już gdzieś czytałam o takich wyskokach botanicznych, te kwiaty jakoś się krzyżują i jeden kolor potrafi zdominować czasem cała rabatkę. Hibiskus imponujący i przepiękny! Jak ja kocham białe kwiaty :))).
Ławeczka wspaniała, wyrazy podziwu dla Twojego męża, zdolny chłopak!
Ściskam Cię mocno i pozdrawiam najserdeczniej!
No właśnie, blogi się nie aktualizowały, ale ja i tak piszę aktualnie zdecydowanie rzadziej, niż kiedyś, ale to wiesz dlaczego :) Nie wiem kochana, czy moje oczy się poprawią, bo to jest - że tak powiem - dolegliwość starcza, a młodsza już niestety nie będę, więc wiesz... :)
UsuńDziękuję Ci bardzo za te przemiłe słowa. Ketmia rzeczywiście zaszalała i dała czadu. Wydaje mi się, że już w zeszłym roku miała jeden różowy kwiat, ale w tym roku poszła na całość :)
Ja też bardzo lubię białe kwiaty w ogrodzie... są takie eleganckie!
Ławeczka się sprawdza i przydaje, więc teraz mój małżonek kombinuje do niej mały stolik, żeby tam sobie pić kawę z sąsiadem :)
Buziaki gorące Ci przesyłam i serdecznie pozdrawiam!
Iwonko, z przyjemnością i nostalgią za minionym już latem oglądam Twój sierpniowy ogród! Jak zawsze urzeka mnie cudowna różnorodność odmian i barw. Nie sposób wymienić wszystkie piękności, ale wspaniałe hortensje to moje faworytki 🤗 A kompozycja zieloności Annabelle w zestawieniu z fioletem Periowskiej prezentuje się zjawiskowo!
OdpowiedzUsuńCo się zaś tyczy ketmii syryjskich to mam dokładnie te same dwie odmiany i spieszę potwierdzić, że o ile fioletowa każdego roku wydaje kwiaty w tej samej kolorystyce, to biała potrafi płatać figle. W ubiegłym roku na jednym z pędów rozkwitła na różowo 😲
Doskonale rozumiem Twoje zauroczenie hibiskusem bagiennym! Sama omal nie wróciłam z centrum ogrodniczego z dwoma egzemplarzami, ale nie miałabym ich, gdzie posadzić, więc rozum wygrał z sercem 😉
Tymczasem życzę, by ta piękna złota jesień trwała jak najdłużej, ku uciesze nie tylko nas - ogrodniczek.
Ściskam i pozdrawiam 😘
Anita
Bardzo dziękuję, Anitko. Twoje słowa pochwały moich roślinek są dla mnie szczególnie cenne, jako że wyszły spod pióra wielkiej miłośniczki i znawczyni zieloności, jaką jesteś Ty...
UsuńCo do ketmii syryjskiej, to nie wiedziałam, że taka z niej żartownisia i że lubi sobie pofiglować z kolorami. Dopiero od Ciebie słyszę, że takie przypadki się zdarzają :)
A hibiskusy bagienne potrafią zauroczyć, to prawda. Też stałam w ogrodniczym z rozdziawionym dziobem i nie umiałabym określić, który jest najpiękniejszy...
Również życzę Ci, Anitko, pięknej jesieni. Na razie nas rozpieszcza, ale nie wiadomo, jak długo to potrwa.
Gorące serdeczności Ci posyłam!
Ach co to był za sierpień... Cudowny choć suchy. Hibiskusy sprawiły ogromną radość. Jak ja je kocham. A to co się wydarzyło u Twojego cud natury. Myślę , że zima szybko nie przyjdzie...bo już by były pierwsze przymrozki , a ich narazie nie zapowiadają. Jesień ma być piękna. Słoneczna i deszczowa. A do zimy jeszcze daleko. Ps. Skorzystałam z Twojego pomysłu na cięcie hortensji bukoetowych i powiem, że są plusy tego, ale o tym na priv. Twoje hortensje są wspaniałe. Pozdrawiam i do następnego !
OdpowiedzUsuńTak, hibiskusy są wspaniałe. Chciałabym mieć ich więcej, ale sama wiesz... nie ma miejsca.
UsuńTwoje przepowiednie nierychłej zimy bardzo mi się podobają, bo w ogóle za nią nie tęsknię, nie lubię zimy. Na razie cieszy nas ciepły i słoneczny październik, jak dla mnie to mogłoby zostać tak aż do kwietnia :)
Co do jesiennego cięcia hortensji bukietowych to ja też uważam, że same tylko z tego plusy. Robię tak już od chyba dwóch lat i będę się tego trzymać.
Pozdrawiam Cię cieplutko!
Zdrowie najważniejsze Iwonko, więc nie ma co oczu przemęczać.
OdpowiedzUsuńAczkolwiek odpoczywają po spojrzeniu na taką kwiatową ucztę!
Ależ masz przepięknie w tym ogrodzie! Ile barw, roślin rozmaitych! I tych nazw! Kwiaty co niektóre znam z widzenia, ale nazewnictwa już nie ;)
Wiele się można u Ciebie dowiedzieć😊
No i gratki dla męża! Ale zdolniacha! Piękna ława!
Kochana im spokojniej, tym lepiej!
Dlatego spokojniutko i cieplutko Cie pozdrawiam!
Buziaki!😘
Zgadza się, Edytko. A już oczy to w ogóle ważny organ, przynajmniej dla mnie, bo nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania bez nich...
UsuńDziękuję za Twoje miłe słowa odnośnie mojego ogrodu. Cieszę się, że podobają Ci się kwiaty, a już fakt edukacyjny mojego wpisu jest dla mnie niezmiernie przyjemny :)
Dziękuję w imieniu męża za pochwalenie ławeczki... ja też uważam, że zdolny z niego facet :)
Odwzajemniam pozdrowienia i buziaki i dodatkowo mocne uściski Ci przesyłam!
rozczuliły. Panienki panoszą się u mnie od zawsze. To takie wspomnienie wakacji i dziadków. A pierwsze hortensja rośnie też w moim ogrodzie i z całego tuzina należy do moich ulubionych.
OdpowiedzUsuńFloksy też przywiewają wspomnienia.
Dzisiaj 2 października. Wiec;
Niech Anioł Stróż czuwa nad każdym Twoim krokiem nie tylko w tym czasie
Zgadza się... kosmosy, to takie wspomnienie babcinych ogrodów, floksy również. Coraz bardziej zaczynam je doceniać, bo pięknie wyglądają i kwitną aż do jesieni.
UsuńDziękuję za Twoje miłe słowa i serdecznie Cię pozdrawiam... niech towarzyszy Ci spokój oraz ciepłe, jesienne słonko :)
Oj zjadło mi początek.
OdpowiedzUsuńMiało być rozczuliły mnie pierwsze zdjęcia...
Czasem ucieka nam część komentarza, a czasem nawet cały :)
UsuńNiestety...
UsuńNic się nie stało :)
UsuńWitaj Iwonko!
OdpowiedzUsuńJakże zachwycił mnie Twój post. Ten ogrom różnych gatunków kwiatów i barw, zawsze szalenie mi się podoba u Ciebie. Sama nie wiem które rośliny podobają mi się najbardziej! Najrozsądniejszym i najszczerzej to po prostu wszystkie! Hortensję masz takie piękne, że arboretum w Kórniku może Ci zazdrościć.
Cieszę się że u Ciebie wszystko dobrze. Mój wrzesień był fatalny, ale z optymizmem spoglądam w październik.
Trzymam za słowo jeśli chodzi o post jeszcze w październiku 😘a tak serio pisz kiedyś uznasz za stosowne,ja zawsze zjawię się żeby poczytać co u Ciebie Kochana!
Wszystkiego dobrego w październik i oczywiście udanego wyjazdu 😍😍😍😘
Ooo, jakie miłe słowa, Monia! Bardzo Ci dziękuję. Wprawdzie do arboretum bardzo mi daleko, ale przyznaję, że moje hortensje co roku zaskakują mnie swoim pięknem i okazałością. Moi sąsiedzi też się nimi zachwycają :)
UsuńPrzykro mi, że Twój wrzesień nie był dobrym miesiącem... mam nadzieję, że październik przyniesie Ci tylko fajne chwile. Tego Ci życzę z całego serca!
Postaram się kolejny post wrzucić jeszcze w październiku... tym bardziej, że pod koniec tego miesiąca wylatuję do słonka, więc jeszcze przed tym faktem chciałabym tu ponownie się pokazać :)
Ściskam Cię mocno, Monia i życzę Ci tylko pięknych chwil!
Gdybym to ja miała dom, ogród, męża i ławeczkę, zdecydowanie kazałabym umieścić ją w cieniu!
OdpowiedzUsuńJak wiadomo, jestem fanką wielką hortensji niebieskich, ogromnych. Te bukietowe, czy jak im tam, denerwują mnie tym, że wypierają te klasyczne. Podobnie z chryzantemami - najpiękniejsze są te duże, a teraz w modzie są te drobne, które mi się nie podobają. "Lepsze" zdecydowanie jest wrogiem dobrego.
No to wszystko jeszcze przed Tobą, moja droga. Taką ławeczkę w swoim ogrodzie będziesz mogła sobie postawić w cieniu, czemu nie? Moja finalnie jest w słońcu, bo ja kocham słońce... cień uważam za drobny i często zbędny dodatek do słonecznego dnia.
UsuńA tak nawiasem mówiąc, zdjęcie tej ławeczki zostało zrobione zaraz po jej pomalowaniu, zanim jeszcze trafiła w docelowe miejsce :)
Co do hortensji. U mnie raczej nie znajdziesz ani kapryśnych hortensji ogrodowych, ani chryzantem o dużych kwiatach.
Nie miałam pomysłu gdzie posadzić berberys i teraz już wiem! Cudnie wygląda przy roślinach z dwukolorowymi liśćmi. (Berberys wylosowałam na fantówce ).
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie mam gdzie wcisnąć hibiskusa bagiennego, bo to takie piękne kwiaty. Ech! Uroczo masz w ogrodzie. W dodatku jest i gdzie przysiąść, bo zgrabniutka ławeczka czeka.
Bardzo się cieszę, że mogłam swoim zdjęciem podpowiedzieć Ci miejsce na posadzenie berberysa. On rzeczywiście wspaniale wygląda przy tych kolorowych liściach. I gratuluję wylosowania tej pięknej rośliny!
UsuńMoże jednak znajdziesz jakieś miejsce na hibiskusa bagiennego? Jest piękny jak kwitnie!
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Que lindas se ven tus flores. Los hibiscos me gustan mucho, tengo alguno en el jardín, tu hibisco de pantano es maravilloso, aunque los otros también son bonitos. Deseando estoy que nos cuentes donde vas. Abrazos.
OdpowiedzUsuńGracias, querida Teresa. A mí también me encantan los hibiscos; me encantaría tener más, pero me estoy quedando sin espacio.
UsuńTe cuento en secreto que esta vez hemos elegido Egipto. Probablemente no haremos turismo, ya que he estado allí, pero tengo muchas ganas de tomar el sol antes del invierno. ¡Un abrazo!
Pięknie. I to na każdym kroku. Zawsze zachwyca mnie ta różnobarwność barw w ogrodach i rabatach właściwie w każdej porze roku poza zimą. Coś wspaniałego i ślicznego. Myślę, że każdy wysiłek jest godny takiego efektu końcowego. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńDziękuję pięknie, Karolinko. To prawda, że zimą ogród traci te wszystkie barwy i kolorowe odcienie, ale na szczęście wiosną wszystko się budzi na nowo i znów cieszy nasze oczy :)
UsuńRównież serdecznie Cię pozdrawiam!
Oh. Iwonko, dawno mnie tutaj u Ciebie nie było. Umarł mój Nikuś i się posypałam, nie skorzystałam nawet że słońca Toskanii, chociaż tam poleciałam. Nawet maków w tym roku nie widziałam za dużo.
OdpowiedzUsuńKwiaty cudowne, u mnie Ziemowity też były już w sierpniu, ale są jeszcze do teraz.
Ławeczka piękna, naprawdę masz w domu zdolniachę.
Pozdrawiam serdecznie, ja czekam na za tydzień, bo jadę na rehabilitację.
Uściski!
Bardzo mi przykro, kochana Joasiu, z odejścia Twojego Nikusia. Mam świadomość, że takie wydarzenie przynosi wiele smutku, a nawet rozpaczy i potrzeba czasu, żeby umieć potem wrócić do w miarę normalnego funkcjonowania.
UsuńDziękuję w imieniu męża za pochwałę ławeczki, ja też uważam, że zdolniacha z niego i potrafi zrobić wiele fajnych i przydatnych rzeczy.
Skoro jedziesz na rehabilitację, to życzę Ci zdrowotnych efektów tej rehabilitacji i dobrego nastroju, kochana. Przytulasy!
U Ciebie nawet końcówka lata nadal wygląda bardzo kolorowo. Hortensje prezentują się pięknie, a biały hibiskus bagienny rzeczywiście robi ogromne wrażenie. No i ta ławka zrobiona przez męża – świetnie pasuje do takiego ogrodu. Miłego dnia!
OdpowiedzUsuńAngelika
Pięknie dziękuję, kolory w ogrodzie, to wielki dar Matki Natury... a ja to po prostu kocham :)
UsuńA ławeczka też bardzo mi się podoba... nie będę ukrywać, że mam zdolnego faceta :)
Pozdrawiam Cię serdecznie i również miłego dnia Ci życzę!
Ależ cudowna, kwiatowa opowieść! 🌸💚 Aż można się przenieść do tego zaczarowanego ogrodu i spacerować między hortensjami, kosmosami, jeżówkami i wszystkimi tymi kolorowymi cudami. 😍 Hortensje rzeczywiście zachwycają, ale mnie najbardziej urzekła chyba historia białej ketmii, która postanowiła zaszaleć z kolorami — natura potrafi być naprawdę zaskakująca! 😊
OdpowiedzUsuńPięknie też czyta się o Twojej radości z ogrodu i o tych wszystkich małych niespodziankach, które on każdego roku przynosi. A ławka wykonana przez męża — prawdziwe cudo! ❤️ Widać, że włożył w nią nie tylko pracę, ale i serce. Taki zdolniacha to prawdziwy skarb! 🥰
Dziękuję za kolejną porcję ogrodowego piękna i za to, że mimo zdrowotnych ograniczeń nadal dzielisz się z nami swoim kolorowym światem. Dbaj o oczy i o siebie, a my cierpliwie poczekamy na wrześniową odsłonę ogrodu. 🌿🌺 Życzę Ci jeszcze wielu słonecznych, spokojnych dni i oczywiście cudownego wyjazdu po porządną porcję słońca! ☀️❤️
Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa. Ja lubię spacerować po swoim ogrodzie i często to robię. Czyli wychodzę sobie bez żadnego celu, chodzę i patrzę, podziwiam, gdzieś tam coś powącham i cieszę oczy :) Z ławeczki również jestem zadowolona, a z męża dumna... wymyślił sobie i zrobił sam :) I widziałam, że też był z siebie dumny :)
UsuńStaram się dbać o te swoje oczy... z tym, że to moje dbanie, to polega raczej na ograniczaniu pisania, czytania i zaglądania do komórki i laptopa. Jedyne odstępstwo robię sobie w kwestii czytania książek, bo z tego nie umiem zrezygnować :) A social media staram się zostawić jako niezbędną konieczność.
Dziękuję za życzenia i również życzę Ci pięknych, październikowych dni. Dużo ciepełka i słoneczka.
Takie chodzenie z uważnością na to, co nas otacza, to piękna forma odpoczynku. Można wtedy dostrzec efekty pracy swojej i męża, które dają radość. A mężowi należą się wielkie brawa za ławeczkę! 🥰 Fajnie, że oboje macie z niej tyle satysfakcji. I bardzo dobrze, że dbasz o swoje oczy, choć rozumiem, że z książek trudno zrezygnować… bo przecież one przenoszą nas w zupełnie inne światy.
UsuńTo prawda, radość z ogrodu jest dla mnie czymś niewymiernym. Zaczynałam od pustego pola, sama wszystko zrobiłam, posadziłam, patrzyłam jak rośnie i teraz mam to co mam... to ogromnie cieszy.
UsuńZ książek byłoby mi bardzo trudno zrezygnować. Są dla mnie ogromną odskoczną i uwielbiam zagłebiać się w ten fikcyjny świat.
To długa droga od pustego pola po miejsce gdzie można cieszyć zmysły, wspominać, wypoczywać...
UsuńO tak! Nie było łatwo, ale w finale satysfakcja jest ogromna :)
UsuńWarto poczynić wysiłki skoro można się cieszyć efektami długo
UsuńO tak, zdecydowanie warto :)
UsuńIwonko, masz piękny ogród. Ja chyba jestem na początku drogi tworzenia ogrodu. Widzę , że dużo przede mną. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMiło mi czytać takie słowa, bardzo Ci dziękuję.
UsuńTak, jak już kiedyś pisałam... ogród wymaga czasu i cierpliwości.
Ale zanim się obejrzysz wszystko urośnie tak szybko, że nawet ciężko to sobie wyobrazić dzisiaj :)
Pozdrawiam Cię również bardzo serdecznie!
I dobrze, że masz takie opóźnienie. (Zresztą, ja to mam roczne :p). Miło wrócić do sierpnia. Chętnie bym z Tobą poleciała grzać się w słońcu. Choć nie ma co narzekać, bo faktycznie wrzesień do tej pory cieplutki. Cuda masz w ogrodzie, same kolorowe cuda, napatrzeć się nie można. Ławeczka też pierwsza klasa <3
OdpowiedzUsuńNo to mnie pocieszyłaś, że nie tylko ja jedna piszę z takim opóźnieniem. Bo były momenty, że wydawało mi się... kto to będzie czytał, skoro to już dawno minęło? :)
UsuńCieszę się na ten swój słoneczny wyjazd, bo mimo, że nawet październik był raczej ciepły do tej pory, to już od wczoraj coś się zepsuło i wieje bardzo zimny wiatr, a tego nie lubię bardzo :)
Pozdrawiam Cię!
Bezpiecznego lotu!
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńMasz piękny ogród. Jestem zachwycona hortensjami. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za taki miły komentarz.
UsuńPozdrawiam Cię również serdecznie!
Obejrzałam wszystkie zdjęcia, pozachwycałam się jak nie wiem co i powiem, że zdecydowanie musisz gdzieś wcisnąć jeszcze te inne kolory hibiskusów! Wszystko śliczne. Każda ta roślinka ma w sobie coś wyjątkowego, a Ty niesamowicie o nie dbasz ;))
OdpowiedzUsuńPrzez te zawirowania z bloggerem w ogóle nie dostałam powiadomienia o nowym poście... ale w końcu nadrabiam zaległości :D
Serdecznie pozdrawiam!
Bardzo Ci dziękuję za te miłe słowa! Bardzo chciałabym mieć więcej tych hibiskusów i krąży w mojej głowie myśl, żeby jednak gdzieś je wciskać. Wiem, że musiałabym wtedy albo przerzedzić jakieś rośliny albo z niektórych zrezygnować, mam czas do wiosny, żeby to ogarnąć :)
UsuńPozdrawiam Cię również bardzo serdecznie i życzę miłego i słonecznego października!
Sierpień potrafi być piękny, ale mam wrażenie, że z roku na rok coraz trudniej przewidzieć, czym nas zaskoczy pogoda. W ogrodzie wszystko od razu widać — jedne rośliny radzą sobie świetnie, inne męczą się z upałem albo nadmiarem deszczu. Lubię takie obserwacje z codziennego życia, bo pokazują, że ogród nigdy nie jest gotowym obrazkiem, tylko ciągle się zmienia i wymaga od nas odrobiny cierpliwości.
OdpowiedzUsuńTo prawda, pogoda jest nieprzewidywalna i nigdy nie wiadomo, co czeka nas w kolejnej porze roku. I roślin również nie jesteśmy w stanie dopasować do aury, która może nas mocno zaskoczyć.
UsuńA ogród zmienia się ogromnie... jedne rośliny odchodzą, bo nie dają rady, drugie dosadzamy, licząc na to, że pięknie nam zakwitną... tak jak w normalnym życiu. Mądra jest myśl, że ogród uczy ogromnej cierpliwości!
Hortensje w pełnej okazałości to najpiękniejsza część sierpnia i września. Dużo zdrowia dla oczu, a zdjęcia warte są każdego dnia opóźnienia.
OdpowiedzUsuńZgadza się, hortensje królują w ogrodzie jesienią.
UsuńDziękuję za miłe słowa i pozdrawiam!
Ten tamaryszek jest wprost cudowny.
OdpowiedzUsuńTeż bardzo mi się podoba :)
Usuń