Tytuł dzisiejszego wpisu jest, jak wiadomo, starym i popularnym polskim przysłowiem ludowym, ale akurat w moim przypadku sformułowanie to doskonale odzwierciedla to wszystko, co u mnie w tym miesiącu się działo i praktycznie dzieje się nadal... Taki rollercoaster emocjonalny i wydarzeniowy jednocześnie.
Ale jeszcze zanim przejdę do rzeczy, wrzucę kilka wcześniejszych wiosennych zdjęć, bo z tego powodu, że moje pisanie ograniczyło się aktualnie do wpisu jeden raz na miesiąc, część marcowych zdjęć z ogrodu nie została tu umieszczona. A przecież niby dlaczego mam ich tu nie mieć?
Dlatego zacznę od kilku marcowych fotek, które nie doczekały się swojej blogowej bytności. Niech na początek będzie to tradycyjny, żółty narcyz. Przecież narcyzy to takie kwiaty, nad którymi trudno jest nie pochylić głowy i nie zatrzymać na nich zachwyconego spojrzenia :)
Marzec był także miesiącem wychylających się z ziemi hiacyntów, rozwijających swoje kosmate główki sasanek i kwitnących przepięknie śnieżników...
Na szczęście pogoda w marcu w miarę dopisała i udało mi się zdążyć z pozimowym sprzątaniem ogrodu. I bardzo dobrze, że tak się akurat złożyło, bo gdybym chciała zostawić część prac na kwiecień, to przypuszczam, że nie udałoby mi się tego planu zrealizować do dzisiaj.
W marcu zakwitła także niezawodna forsycja, a swoje piękno w pełnej krasie pokazała też sorbaria.
Ciemierniki, jak zwykle o tej porze roku, poszły już w ilość kwiatów, pokazały się także pojedyncze szafirki...
Na rabatkach zrobiło się już pięknie i bardzo kolorowo :)
No i kwiecień... Jeśli chodzi o dobre wiadomości, to udało mi się zobaczyć wrocławski Festiwal Kwiatów Flower Show, który był niesamowitym kwiatowym widowiskiem i pokazem cudownych kwiatowych dekoracji, eksponatów i kompozycji. Wszystko to ułożone z tak świeżych roślin, jakby jeszcze dosłownie przed chwilą rosły sobie spokojnie w swoim rodzimym środowisku. Nie wiem na czym polegała sztuczka z zachowaniem ich świeżości, ale robiło to niesamowite wrażenie.
Uprzedzam, że zdjęć będzie dużo, bo nie umiałam zrezygnować z żadnego z tych, które się tu znajdą, a i tak już wiele z nich odrzuciłam na etapie selekcjonowania ich do tego wpisu.
Pojechałyśmy oczywiście z moją psiapsiółą Zuzanką :)
Różne postaci i zwierzęta wykonane z żywych kwiatów... cudowne :)
Przepiękne kompozycje i misternie ułożone kwiatowe kobierce...
A także niesamowicie piękne kwiatowe bukiety...
I z moim ukochanym liściem monstery :)
I nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła kilku fotek makro... to coś, co lubię najbardziej :)
Dla Pani Ogrodowej to był prawdziwy raj :)
🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺
I to byłoby na tyle odnośnie dobrych wiadomości...
Reszta kwietniowych dni okazała się, delikatnie mówiąc, wiosennym koszmarem.
W drugi dzień świąt zmarła moja teściowa. I choć miała 92 lata i mocno chorowała, to i tak ta śmierć była dla nas zaskoczeniem. Nigdy nie jest na nią dobry czas i nigdy nie przychodzi taki moment, że pogodzenie się z nią jest łatwe do przełknięcia :( Mam tylko wielką nadzieję, że moja teściowa jest teraz szczęśliwa, że spotkała się ze swoim mężem, który zmarł 9 lat temu i że spaceruje sobie po łące pełnej kwiatów, które tak bardzo kochała. Miłość do roślin i kwiatów, to był zawsze temat, który ogromnie nas łączył i dostarczał nam wiele radości i niekończących się rozmów. Przynajmniej jeszcze wtedy, kiedy była zdrowa i pełna sił, zarówno fizycznych, jak i psychicznych :( Zawsze kiedy do nas przyjeżdżała spacerowała po ogrodzie, głaskała kwiaty i nigdy nie miała dość tych moich ogrodowych widoków.
Moja druga mamo, niech Ci tam gdzie teraz jesteś towarzyszą tylko najpiękniejsze rośliny i całe łany kolorowego kwiecia... 🌷🌸🌹🌺🌻🌼
-------------------------------------------------------------------------------
Zanim napiszę co było dalej i co dzieje się u mnie aktualnie, pokażę kilka kwietniowych już widoków mojego ogrodu, a raczej kwiatów, które aktualnie kwitną.
Mój najwcześniej kwitnący lilak ma już spore pąki. I choć we Wrocławiu lilaki kwitną już pełną parą, to jednak u mnie ich kwiaty rozwijają się zawsze trochę później. Jakby nie było, w mieście jest zdecydowanie cieplej.
Nie zdążyłam zrobić fotek kwitnącym hiacyntom. Część już aktualnie przekwitła, ale coś tam jeszcze się wychyla na rabatach :)
Obficie kwitnie barwinek. Mam go w dwóch kolorach i nie będę ukrywać, że oba wyglądają czarująco.
Kwietniowymi królami rabatek są także narcyzy.
Zakwitła też biała bergenia i rozwijają się pierwsze tulipany :)
Także wilczomlecz nabrał już wiosennych kolorów :)
A cóż takiego jeszcze wydarzyło się u mnie? No właśnie...
Czytelnicy mojego bloga, którzy śledzą moje wpisy od dłuższego czasu, pamiętają pewnie, że po pogrzebie mojej mamy w 2023 roku bardzo pochorowaliśmy się razem z moim mężem. Nie wiem, co to wtedy było za paskudztwo, ale nie pamiętam, żebym kiedykolwiek chorowała tak bardzo, jak wtedy i żebym czuła się taka osłabiona i wypluta. Tamta choroba trzymała nas prawie miesiąc i wspominam ten czas koszmarnie. Teraz, po pogrzebie mojej teściowej, historia zatoczyła koło. Nabawiłam się, sama nie wiem gdzie, wirusowego zapalenia oskrzeli :( Powiem Wam, że nigdy w swoim życiu nie miałam takiego kaszlu. To, że nie wyrwał mi płuc i wszystkich wnętrzności, to naprawdę jest jakieś szczęście w tym całym nieszczęściu. Teraz aktualnie, po dwóch tygodniach chorowania, kaszel lekko ustępuje, natomiast doszedł do tej całej niedogodności jakiś upiorny ból pod pachami i sama nie wiem, czy to od tego kaszlu bolą mnie mięśnie, czy żebra, czy jeszcze coś innego. Mam wrażenie jakbym miała powiększone i obolałe węzły chłonne pod pachami i ból jest taki, że nie mogę się tam nawet dotknąć. No cóż, wniosek jest z tego taki, że pogrzeby ewidentnie mi nie służą i - jak widać - za każdym razem kończy się to, przynajmniej u mnie, jakimś paskudnym choróbskiem i do tego jeszcze bólem. Do kontroli lekarskiej idę we wtorek i mam nadzieję, że po osłuchaniu mnie przez lekarza, usłyszę tylko dobre wieści...
I tak to właśnie u mnie aktualnie wygląda. Z domu specjalnie nie wychodzę, bo panująca aktualnie aura również temu nie sprzyja, a i lodowaty, północny wiatr nie dodaje mi chęci na jakiekolwiek spacerowanie. Mam wielką nadzieję, że wykuruję się w ciągu najbliższego miesiąca, bo przecież pod koniec maja czeka na mnie moja dawno już zaplanowana wakacyjna wyprawa, na którą tyle czasu czekam... Muszę być dobrej myśli, bo inaczej zwariuję :)
Przynajmniej, w tym całym zamieszaniu, ogrodowe widoki dodają mi otuchy i wywołują uśmiech na mojej twarzy. Pięknie kwitną szafirki i moja ukochana sasanka...
Rozkwita także powoli tawuła szara, a jej wiszące gałęzie obsypane białym kwieciem, to cudowny widok...
Nie zawiodły także moje magnolie. Tę różową widzę przez tarasowe okno, siedząc na sofie w salonie i ten widok jest dla mnie kojący... magnolie są przecież takie piękne!
Na koniec tego wpisu zostawiłam zdjęcia moich ogrodowych fiołków. Jak pamiętacie, mam ich trzy odmiany i co roku jest ich w ogrodzie coraz więcej. Są cudne... jak już potrzebuję totalnie poprawić sobie humor, to idę do ogrodu, pochylam się nad rabatkami i dotykam te ich delikatne, aksamitne płatki.
To jest dla mnie taki ogrodowy odstresowywacz :)
I to tyle na dziś, kochani. Jeśli nie wiecie co powiedzieć, czy napisać na te moje niezbyt optymistyczne zwierzenia, to życzcie mi chociaż zdrowia... jest mi teraz bardzo potrzebne :)
Ściskam Was mocno wszystkich razem i każdego z osobna, trzymajcie się cieplutko 😘
Prześliczne zdjęcia i Wy. Kochana, ja sercem Cie przytulam tak mocno. Tak mi przykro z powodu straty. Ja wierzę, ze teraz oboje chodzą po ukwieconej łące i prowadzą swoich bliskich tu na ziemi.
OdpowiedzUsuńOczywiście daj znać, jak po wizycie. Ja Ci ogromnie mocno i mężowi tez zdrowia życzę. Niech wszelkie dziadostwo znika. Będę Cię miała w modlitwach i to modlitwach pełnych wiary. Tulu i raz jeszcze tulu i jeszcze raz.
Dziękuję Ci bardzo kochana Agnieszko. Ja też mam nadzieję, że moja teściowa jest teraz szczęśliwsza, niż była tutaj, w tej ziemskiej odsłonie.
UsuńMoja wizyta lekarska skończyła się diagnozą, że przez ten okrutny kaszel uszkodził i ponadrywał mi mięśnie międzyżebrowe i stąd ten ból. Cieszę się tylko, że to jednak nie węzły chłonne, choć regeneracja tych mięśni też trochę potrwa.
Dziękuję za słowa wsparcia i pocieszenia, są dla mnie bardzo ważne. Mocno Cię ściskam!
Twój dzisiejszy wpis jest jak ten przysłowiowy kwiecień- plecień.
OdpowiedzUsuńJak przeglądam tylko fotki, to jestem zachwycona, zauroczona i nie mogę oczu oderwać.
Jak czytam, to jestem zasmucona, przerażona i nie dowierzam, że to wszystko dzieje się naprawdę.
Dziwny jest ten miesiąc i chociaż bardzo na niego czekałam, to chcę żeby już się skończył, bo nie należy do tych dobrych.
Mama na pewno odnajdzie gdzieś tam swój ogród i spokój. Strata zawsze boli i nigdy nie ma dobrego czasu na takie pożegnania, ale życie...
Twoje zdrowie faktycznie zostało solidnie sponiewierane. Wirusowe? zapalenie oskrzeli. Koszmar! Jeszcze ten kaszel i powiększone węzły chłonne...Dobrze, że kontrola niebawem! Trzymam mocno kciuki za dobre wiadomości!
Festiwal kwiatów, to prawdziwa uczta dla oczu i duszy. Podziwiam twórców tego niezwykłego widowiska. Trzeba mieć wiedzę, wyobraźnię i talent! Rajski ogród!
Oczywiście życzę dużo, dużo zdrowia i przesyłam przytulaki mocy🤗❤️
Oj tak, moja kochana... jakby mi ktoś powiedział, że ten kwiecień tak będzie wyglądał, to chyba bym nie uwierzyła. Miało być tak spokojnie, miałam tylko zajmować się powolnymi przygotowaniami do majowego wyjazdu, nie spodziewałam się takich niespodzianek. Życie bywa nieprzewidywalne i to jest przerażające. Los potrafi z nas zakpić i postawić przed nami takie przeszkody, że głowa mała. Dobrze, że jutro już jest maj... mam tylko nadzieję, że będzie zdecydowanie lepszy. Już wiesz, co kontrola wykazała, więc nie będę tu pisać... cieszę się tylko, że to jednak nie węzły chłonne.
UsuńPrzytulam Cię mocno i myślę, że niedługo pogadamy! Całusy gorące!!!
Powiem szczerze, że domyślałam się różnych rzeczy, bo objawy były niepokojące. Na szczęście kryzys minął i niech już teraz będzie tylko lepiej:)
UsuńMam nadzieję, że maj nas nie rozczaruje pogodą, a jedynie pozytywnie zaskoczy. Potrzeba ciepłego deszczu( najlepiej nocą), bo susza jest okropeczna! Stale tylko zimno i ogłupiający wiatr!
Ściskam serdecznie i do usłyszenia! Buziaki gorące!!!
Tak, na szczęście jest już lepiej. Choć takie choróbsko wyciąga z człowieka wszystkie siły i energię.
UsuńTeż liczę na maj... niech nas nie zawiedzie. Na deszcz wciąż czekam... nic się nie zmieniło.
Przytulasy, kochana!!!
❤️❤️❤️
Usuń❤️❤️❤️
UsuńCiao! Ovviamente ti auguro di rimetterti al più presto! Non oso immaginare di avere un tosse così forte! Mi spiace per i funerali ma soprattutto per la sfortuna che ti portano.
OdpowiedzUsuńHo letto con piacere che sei riuscita a svolgere tutti i lavori in giardino e spero che tu possa uscire a goderti tutte quelle belle fioriture.
Un caro saluto.
Grazie mille per le tue parole di incoraggiamento. Sono molto gentile.
UsuńSpero che questa sfortuna mi lasci presto in pace, perché è possibile :) La salute è la cosa più importante, perché senza di essa nemmeno un giardino può dare la gioia che ci si aspetta. Quando una persona è sofferente e impotente, vede il mondo con occhi cupi.
Un caro saluto e sono felice della tua visita.
Wielkie wyrazy współczucia z powodu Twojej drugiej mamy. 🖤
OdpowiedzUsuńTen kwiecień jest bardzo specyficzny i czekam aż się skończy.
Życzę Ci zdrowia, bo ostatnio dama się przekonałam, jak wiele ono znaczy, jak dużo od niego zależy.
Zdjęcia piękne, jak zawsze u Ciebie.
Ciekawy ten festiwal kwiatów, kiedyś we Wrocławiu było tzw. Święto Kwiatów i też było obłędnie pięknie.
Zdrowia i dobra dla Ciebie i męża. Trzymaj się Iwonko i niech naj otuli nas ciepłem.
Dziękuję Ci bardzo, kochana Joasiu. Ze zdrowiem już jest trochę lepiej, dochodzę pomału do siebie. Tylko wciąż jestem bardzo słaba... taka bez sił :( Cieszę się, że już przyszedł maj, mam nadzieję, że przyniesie dobre dni, tym bardziej, że w tym miesiącu mam zaplanowany mój długo wyczekiwany wyjazd. W tym roku po raz pierwszy nie pojechałam na Festiwal Kwiatowy do zamku Książ... szkoda, że tak wyszło, zawsze lubiłam tam jechać. Często wracałam z jakimś nowym, ciekawym, kwiatowym nabytkiem :)
UsuńGorąco Cię pozdrawiam i życzę Ci pięknego maja!
My dear friend Pani,
OdpowiedzUsuńFirst of all, I must say it's a pleasure to meet you in the blogosphere.
You are a beautiful and intelligent woman, always attentive to nature.
Have beautiful and flowery days.
Kisses!!!
Thank you so much for your kind words. I'm also delighted to meet you. I love my garden and I love flowers. Unfortunately, the illness has weakened me a bit for now, but I hope everything returns to normal soon. Best regards!
UsuńTak mi przykro z powodu tego co Was spotkało.. najszczersze wyrazy współczucia. :( Takie choróbsko to często wynik silnego osłabienia po równie silnych emocjach.
OdpowiedzUsuńJestem pewna, że wrócicie do zdrowia na czas, żeby móc cieszyć się wyprawą i z całego serducha tego życzę! A rośliny cudowne, napatrzeć się nie mogłam :) Też miałam być na tych targach we Wrocławiu i szkoda, że się nie udało. Dobrze, że dodałaś więcej zdjęć, to chociaż sobie popatrzyłam ;)
Pozdrawiam serdecznie ;)
Bardzo Ci dziękuję. Też tak myślę, że te choroby przyplątują się do mnie po jakimś stresie :( Na szczęście jest już lepiej, więc jestem dobrej myśli.
UsuńBardzo dziękuję za komentarz i również serdecznie Cię pozdrawiam!
Witaj Iwonko❤️ Ale ten wpis to prawdziwy „kwiecień-plecień” w praktyce… tyle piękna w ogrodzie i na zdjęciach, a z drugiej strony tyle trudnych emocji 💔 Bardzo Ci współczuję straty – pięknie napisałaś o teściowej, aż ściska za serce…
OdpowiedzUsuńI jeszcze to choróbsko – brzmi naprawdę konkretnie, więc dobrze, że idziesz na kontrolę. Trzymam kciuki, żeby to już było z górki i żebyś szybko wróciła do formy, zwłaszcza przed wyjazdem!
A ogród… no bajka 🌸 Te magnolie, fiołki i całe rabatki robią robotę – nic dziwnego, że to Twój najlepszy „odstresowywacz”. Dużo zdrowia i siły dla Ciebie ❤️ pozdrawiam serdecznie i ściskam mocno..
No właśnie... taki prawdziwy kwiecień plecień. Mieszanina pozytywnych i bardzo negatywnych emocji. No cóż, samo życie. O mojej teściowej nie dało się napisać inaczej, zawsze była pogodną, niekonfliktową i zawsze uśmiechniętą kobietą, przyjazną dla wszystkich. Choroba przez ostatnie lata życia odebrała jej świadomość, ale uśmiechała się nadal, tylko że już sama do siebie :(
UsuńZ moim zdrowiem jest już ok, ból pod pachami okazał się naderwanymi mięśniami międzyżebrowymi i chociaż lekarz mnie postraszył, że rekonwalescencja może potrwać nawet kilka tygodni, to przechodzi mi to o wiele szybciej, niż myślałam.
Gorąco Cię pozdrawiam, Aniu i mocno, mocno przytulam!
Cudowne zdjęcia, ten kwiatowy festiwal to istne kwiatowe szaleństwo, ja bym dostała zawrotu głowy od kolorów i zapachów! Ale Twój ogród też wygląda już fantastycznie! Na wiosnę wszystkie kwiaty cieszą jakoś szczególnie intensywnie, wszyscy jesteśmy stęsknieni za ich urokiem i świeżością. Iwonko,bardzo Ci współczuję z powodu straty, masz tację, że na to nigdy nie jest dobry czas i nigdy nie jesteśmy wystarczajaco gotowi, żeby zmierzyć się z takim bólem. Twoja choroba z pewnością jest następstwem traumy, ja reaguję podobnie na takie trudne sytuacje. Życzę Ci zatem szybkiego powrotu do zdrowia, no i sprzyjającej pogody do ogrodowania!
OdpowiedzUsuńOj tak, kochana... na wystawie można było dostać zawrotu głowy. Te kolory, zapachy, istne szaleństwo :) Dobrze, że już ta wiosna przyszła, od razu człowiekowi jakoś lepiej, raźniej i... bardziej kolorowo, nawet w głowie :) Masz rację, pewnie jak też tak reaguję na stres, że od razu obniża się odporność i człowiek łapie zaraz wszystko, co tylko wokół fruwa... Na szczęście dochodzę już do siebie.
UsuńMocno Cię ściskam i gorąco pozdrawiam!
Witaj Iwonko 🩷
OdpowiedzUsuńKochana przede wszystkim moje szczere kondolencje dla Was obojga! Oby było tak jak piszesz, że Teściowa jest teraz spokojna i szczęśliwa.
Tobie Moja Droga dużo dużo zdrowia! Mam nadzieję że z każdym dniem będziesz czuła lepiej. Może gdy będzie więcej słonka to i Ty odżyjesz!
Zdjęcia jak zwykle cudne! Uwielbiam te wszystkie kolory. Aż się buzia śmieje na ich widok.
Iwonko gorące uściski, pozdrowionka i jeszcze raz dużo dużo zdrowia! 🌸🩷🌸
Dziękuję bardzo, kochana Moniu! Jestem pewna, że moja teściowa ma się teraz zdecydowanie lepiej, niż tu na ziemi w ziemskiej powłoce :( Chorowała ostatnie lata i miała zupełnie wyłączoną świadomość swojego bytowania, teraz na pewno jest z powrotem szczęśliwa, tym bardziej, że była bardzo dobrą kobietą. A z moim zdrowiem jest już zdecydowanie lepiej i mam nadzieję, że do wyjazdu wykuruję się zupełnie.
UsuńMocno Cię ściskam, Monia i gorąco pozdrawiam!
Bardzo mi przykro Iwonko z powodu śmierci teściowej... To zawsze ciężki czas...
OdpowiedzUsuńI z powodu choroby... Chyba dopadł nas podobny wirus, bo u mnie też takie objawy były...
Mam nadzieję, że dojdziesz do siebie i w końcu w maju będziesz mogła cieszyć się ogrodem😊
Moc zdrowia kochana!!!
Zdjęcia przepiękne! Od razu cieplej na sercu się robi...
Iwonko serdecznie Cię pozdrawiam! Ściskam bardzo!❤️
Ojej, Edytko... nie wiedziałam, że też chorowałaś. To bardzo przykre. Mnie choroba na szczęście już powoli odpuszcza i jestem z tego powodu bardzo zadowolona :) Tobie zdrówka życzę, kochana... mam nadzieję, że u Ciebie jest już lepiej.
UsuńGorąco Cię pozdrawiam i mocno ściskam!
Hehe nie bez powodu te przysłowia cały czas są aktualne :D U mnie też wielki misz masz. Pogoda również nie rozpieszcza a życie generuje tylko więcej i więcej pracy.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Zgadza się, przysłowia mądrością narodu :)
UsuńPogoda ostatnio się trochę ustatkowała, ale znowu zapowiadają ochłodzenie, chociaż deszcz by się przydał.
Miłego maja!
A zatem właśnie tego Ci życzę – dużo zdrowia i szybkiej rekonwalescencji, abyś jak najszybciej zdążyła odzyskać formę przed tym wyczekanym urlopem.
OdpowiedzUsuńMoje kondolencje z powodu śmierci teściowej :(
Dziękuję Ci bardzo. Na szczęście jest już zdecydowanie lepiej i mam nadzieję, że uda mi się zupełnie stanąć na nogi tak, żebym spokojnie i w pełni sił mogła pojechać.
UsuńGorąco Cię pozdrawiam!
Ja się nie znam, to Ty jesteś specjalistką od kwiatków, ale przez całą swoją smutną egzystencję żyłam w przekonaniu, że te żółte z długimi trąbkami to żonkile, a narcyzy są mniejsze, białe i z krótką trąbką obwiedzioną pomarańczową obwódką. Namieszałaś mi w głowie!
OdpowiedzUsuńNie Ty jedna żyjesz w takim przekonaniu :) Żonkile to również są narcyzy, ponieważ każdy żonkil jest narcyzem, ale nie każdy narcyz jest żonkilem :) Różnią się między sobą kształtem płatków i wielkością przykoronka. Dlatego, jeśli ich nie rozróżniamy, bezpieczniej jest nazywać je wszystkie narcyzami :) A tak nawiasem mówiąc, żonkile bywają zarówno żółte, jak i białe, bywają nawet dwukolorowe.
UsuńMatko kochana... Człowiek przez całe życie się uczy, a i tak głupi umiera!
UsuńZgadzam się :)
UsuńBardzo mi przykro z powodu śmierci Twojej teściowej. Nieustająco dobre myśli przesyłam.
OdpowiedzUsuńA ta choroba, czy też wirus może jest związany także że stresem. Człowiek wówczas jest osłabiony, bardziej narażony na infekcje. Dużo zdrowia życzę.
Zdjęcia z ogrodu jak zawsze zachwycają.
Pozdrawiam serdecznie końcówką kwietnia. Wierzę, że maj będzie lepszy...
Bardzo dziękuję, Ismeno.
UsuńTeż myślę, że te moje schorzenia są postresowe, bo jakimś dziwnym trafem dopadają mnie zawsze po jakichś takich stresogennych wydarzeniach. Na szczęście jest już lepiej.
Ja też wierzę, że maj przyniesie lepsze dni, na razie czekam na deszcz, bo jest strasznie sucho.
Pozdrawiam Cię cieplutko!
Siento mucho la muerte de tu suegra. Deseo y espero que pronto estés recuperada, yo también estuve una semana con bastante catarro, también tosí mucho y se lo fastidioso que es. Me alegra ver tus flores y se que ellas nos alegran el corazón. Te dejo un abrazo y muchos besos.
OdpowiedzUsuńGracias, querida Teresa. Por suerte, mi salud ha mejorado y estoy muy contenta, porque a finales de mayo me iré de vacaciones, ¡de esas que he estado esperando todo el otoño y el invierno! Espero que tú también estés mejor... ¡Ojalá este mayo sea un mes mejor para todos! ¡Un fuerte abrazo!
UsuńPrzykro mi Kochana. Przytulam bardzo mocno. Wierzę, że na Twoją tesciową czekał mąż i najpiękniejszy ogród. A Tobie zdrówka życzę. Niestety stan psychiczny często też ma wpływ na zdrowie fizyczne i łatwiej się czepiają choroby, kiedy jest nam źle. Ale wierzę również że pokonasz to choróbsko i będziesz w spokoju mogła się cieszyć piękną wiosną i latem. Pięknie jest u Ciebie w ogrodzie i w marcu też było. Kocham takie wiosenne zdjęcia. Festiwal wprost zachwycający <3 Widok tylu kolorów niesie samą radość.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Ja też wierzę w to, że moja teściowa jest teraz o wiele szczęśliwsza, niż tutaj, tym bardziej, że w ostatnich latach chorowała i nie były to dla niej i dla nas miłe chwile. I rzeczywiście chyba choróbska czepiają się człowieka w takich chwilach, kiedy dopada nas stres. Na szczęście choroba już odpuszcza i czuję się coraz lepiej. Widok wiosennego ogrodu rekompensuje mi te złe chwile.
UsuńPozdrawiam Cię serdecznie!
Po przeczytaniu Twojego wpisu czuję się jak ten 'kwiecień plecień'. Z jednej strony zachwyt nad budzącym się życiem, a z drugiej smutek po stracie i trudny czas choroby. Bardzo mi przykro z powodu odejścia Twojej Teściowej. To piękne, że łączyła Was wspólna pasja do kwiatów.
OdpowiedzUsuńCudowne zdjęcia:-) Zarówno te z wystawy, jak i te z Twojego prywatnego raju:-) Życzę Ci, abyś na kontroli we wtorek usłyszała same dobre wieści i by maj przyniósł Ci tylko słońce i spokój. Dużo zdrowia!
To prawda. Ten miesiąc był taką mieszanką pozytywnych i negatywnych emocji. Huśtawka emocjonalna, która z pewnością miała spory wpływ na moją chorobę.
UsuńWtorek, w który byłam na kontroli lekarskiej był już w zeszłym tygodniu, więc mogę aktualnie napisać, że jest lepiej, a mój ból był spowodowany naderwaniem mięśni międzyżebrowych od kaszlu... taka niespodzianka :(
Dziękuję za miłe słowa i życzenia. Serdecznie Cię pozdrawiam!
Piękne zdjęcia kwiatów. :) Dużo zdrowia, spokoju ducha i siły.
OdpowiedzUsuńBardzo, bardzo dziękuję :)
UsuńBardzo piękne i ciepłe jest to Twoje epitafium o teściowej.
OdpowiedzUsuńPrzeżyliście na początku kwietnia naprawdę traumatyczne chwile,spotęgowane świętami wielkanocnymi. Święta te kojarzą się z rodziną i radością. Wam potrzebne było ukojenie i cisza. Bardzo współczuję.
Stres to doskonały katalizator w uaktywnianiu wszelkich chorób i myślę,że tak stało się z Tobą. Nie jestem jakąś zagorzałą zwolenniczką w stosowaniu kolokwialnie mówiąc " babskich leków" w chorobach. Zawsze to te z apteki mniej kłopotliwe. Ale jestem baaaardzo przekonana do dwóch ziół. Pierwsze to sok z glistnik na kurzajki,drugie to syrop z pędów sosny na wszelkie nieżyty dróg oddechowych. Teraz jest najlepsza pora na robienie sosnowego syropu.
Dużo zdrowia!
To prawda, bardzo stresujący był to czas i niezmiernie obciążający emocjonalnie. Chyba właśnie dlatego ja tak reaguję na takie stresy, uaktywnia się niska odporność i... choroba gotowa :( Czyli, tak jak napisałaś.
UsuńDziękuję Ci za porady ziołowe, warto wiedzieć o takich rzeczach. Na szczęście z moim zdrowiem jest już zdecydowanie lepiej i ta sytuacja bardzo mnie cieszy :)
Pozdrawiam Cię cieplutko!
Kochana!
OdpowiedzUsuńJestem w raju, gdy Ciebie odwiedzam na blogu:)
Pięknie, kolorowo, aż chciałoby się tam teraz być:)
Serdeczności przesylam moc:)
https://spacerem-przez-zycie.blogspot.com
Bardzo miło mi to czytać i ogromnie mnie cieszą takie Twoje słowa.
UsuńGorąco Cię pozdrawiam i dziękuję za te serdeczności!
Iwonko, zacznę od wyrazów współczucia, bo na śmierć bliskich nie sposób się przygotować...
OdpowiedzUsuńPrzykro mi również, że tak umęczyła Cię choroba. Niestety wiem, jak się przy takich dolegliwościach cierpi. Mnie trzymał kaszel w swym żelaznym uścisku przez 3 tygodnie, przy czym przez tydzień nie spałam, bo w pozycji leżącej kaszel chciał mnie udusić. Nawet leki nie pomagały. Spędzałam więc noce siedząc w fotelu. Jakoś to przeżyłam, lecz wspominam koszmarnie. Mam nadzieję, że Ty też czujesz się coraz lepiej. Tego oczywiście Ci życzę - zdrowia i powrotu do pełni sił.
Ogród na wiosnę daje dużo radości, a kwietne i barwne piękności, które nam zaprezentowałaś zachwycają 🤗
Wystawa kwiatów oszałamia kolorami i różnorodnością, choć większość z nich w naszym klimacie jeszcze nie kwitnie...
Życzę, by maj przyniósł Ci jak najwięcej dobra i radości, a wyczekiwana podróż moc najpiękniejszych wrażeń!
Ściskam i pozdrawiam 🩷
Anita
Dziękuję, Anitko. Mi również przykro z powodu Twojej choroby. Niestety, taki kaszel potrafi porządnie człowieka wymęczyć. Współczuję Ci tego spania na siedząco. To ja chyba aż tak strasznie nie miałam, skoro udawało mi się zasypiać i... spać. I nie dziwię się, że wspominasz to koszmarnie, spanie na siedząco to musi być ogromna niedogodność :( U mnie jest już teraz ok, na szczęście.
UsuńWystawa kwiatów rzeczywiście była niesamowita, aż trudno było uwierzyć, że te kwiaty wytrzymywały w takim stanie świeżości.
Również życzę Ci pogodnego, spokojnego i radosnego maja, ja już czekam na ten swój wakacyjny wypad, to już całkiem niedługo :)
Gorąco Cię pozdrawiam!
Witaj Iwonko. W pierwszej kolejności życzę dużo dużo zdrówka. Nie ma innej możliwości jak musisz wyzdrowieć do wyjazdu, na którego tak czekasz...W ogrodzie same śliczności. Uwielbiam kiedy kwitną narcyze, tawuły szare...a Twoje sasanki ubóstwiam.
OdpowiedzUsuńZdrowiej kochana, zdrowiej i ciepełka życzę z odrobiną deszczu. Deszcz potrzebny , to wiemy ale jak widać ją z opóźnieniem i niech tylko układa się po Twojej myśli...Wszystko się ułoży. Pozdrawiam cieplutko
Hej, Agatko. Bardzo dziękuję, na szczęście z moim zdrowiem już jest ok i mam nadzieję, że tak będzie aż do mojego wyjazdu. Za długo czekałam na ten piękny dzień, żeby teraz jakieś choróbsko pokrzyżowało mi plany :)
UsuńOgród nareszcie zaczyna nabierać kolorów, maj jest dla mnie najpiękniejszym miesiącem, ale czas leci tak szybko... jak wrócę z wakacji, to będzie już czerwiec :) Deszczu trochę spadło, ale nie miałabym nic przeciwko temu, żeby jeszcze popadało, roślinki to lubią :)
Pozdrawiam Cię również bardzo ciepło!
Ojej Iwonko... tak mi przykro z powodu śmierci teściowej. Połączyła Was piękna pasja. Smutne odejście choć wieku pięknego dożyła, ale i tak szkoda mi tej kobiety. Mnie się dwa dni temu śniło, że odwiedziłam teściowa w szpitalu i powiedziała mi że Pan na nią czeka. Nie wiem co ten sen oznacza. Mam nadzieję że nic złego. Teściowa wierzy w znaczenie snów, ja nie bardzo. Twoja choroba też mnie zasmuciła. Miałam podobnie w marcu. Musiałam pójść po antybiotyk choć staram się unikać. Teściowa miała zapalenie płuc i obie zdychałysmy. Życzę Ci dużo zdrówka Kochana.
OdpowiedzUsuńTo prawda, teściowa dożyła pięknego wieku i myślę, że teraz dopiero jest szczęśliwa w tym miejscu, w którym przebywa, bo jej świadomość na tym ziemskim padole była już pod koniec zupełnie wyłączona :( Przykro mi, że byłaś chora, moja kochana, ale mam nadzieję, że już teraz wszystko jest dobrze. Ja na szczęście wykaraskałam się z choroby już całkiem :)
UsuńPrzytulam Cię mocno, Kasiu!